Książka obsesyjna

Są takie książki, które nie tylko musisz mieć, ale obsesyjnie od nowa je czytasz. Moje dziecko też tak ma, jest książka, którą zajechał, wydarł, przeżuł, zlizał i pogryzł. Pierwsza była po starszym bracie. Teraz kupiłam nową- ale dokładnie taką samą!

O czym mowa? Jeśli mieliście w domu kiedykolwiek trzylatka to pewnie ją znacie. „Czerwony Pociąg”. Znalezienie identycznej książki wcale nie było takie łatwe. Bo przecież każda inna jest fajna ale nie jest „Czerwonym Pociągiem”. Ja go rozumiem, sama kocham książki, i są takie „nie rusz bo utnę łeb” i takie ” masz pooglądaj sobie”, „mogę Ci pożyczyć”:) Kiedy wchodzę do sklepu czy biblioteki i mówię, ze chcę taką a taką książkę przeczytać to nie obchodzi mnie, że tamten kryminał też jest fajny. Ja chcę czytać to, co wybrałam!

Kiedy wyruszyłam na poszukiwania „Czerwonego pociągu”, z lenistwa przez Internet, od razu skierowałam się do sklepu najpopularniejszego a ich hasło to: Wszystko Mamy! I nawet do stacjonarnego się wybrałam, kurcze i nie ma.

– Niech Pani weźmie naszą nowość…- tłumaczy dziewczyna przy kasie żując gumę, kiedy zawiesza się komputer.

– Ale ja potrzebuję „Czerwony pociąg”- tłumaczę jak mantrę widząc przed oczami moje dziecko, które świata nie widzi poza tym jednym pociągiem, i nawet nie umie jeszcze powiedzieć dlaczego.

-Nie mamy, tego pani nie znajdzie- tłumaczy znudzona, bo przecież jej zdaniem dziecku i tak jest wszystko jedno. Tylko że ludzie dookoła rzadko sobie zdają sprawę, że trzylatkom najczęściej NIE JEST WSZYSTKO JEDNO!

Sklep Wszystko Mamy, ma wszystko ale nie to co ja potrzebuję. Weszłam na ulubiony, tani sklep Internetowy i jest! „Czerwony Pociąg”. Dotarł na czas. Przejechaliśmy już z dwadzieścia razy całą trasę i ku mojej radości nie został przerzuty! Młody chyba wydoroślał (bo do repertuaru doszły jeszcze tramwaje i autobusy), książka jest strefą: Moje! Nie wolno!

Na razie może tylko Mamusia i Tatuś. To tyle opowieści wstępu, jak rodzice rozpieszczają dziecko. Nie milionem zabawek ale ukochanym „Czerwonym Pociągiem”. A teraz kilka słów z dziedziny, dlaczego ta książka jest naprawdę dobra.

  • Przede wszystkim to książka, którą się opowiada! Jestem ich zwolenniczką. Mało tekstu, dużo się dzieje.
  • Codziennie oglądając- czytając skupiasz się zupełnie na czymś innym. Po roku zauważyłam dopiero, że tam jakieś kotki są, kiedy dziecko mi wskazało.
  • Ilustracje są przepięknie wykonane, łączą całość jadącego pociągu, który zatrzymuje się na kolejnych stacjach w różnych miejscach.
  • Dobre wykonanie z twardej tektury, papier nabłyszczany przez co bardzie odporny na spocone, zaślinione i bodaj tam coś jeszcze rączki dziecka (jasne, że umyjemy, ale 10 sekund od łazienki do czytania w pokoju, to przecież cała wieczność, wszystko się może zdarzyć)
  • Ulubiony element mojego synka to okienko, przez które przejeżdża pociągi rozkładane strony, przez co droga jest lepiej pokazana
  • Duża ilość szczegółów i różnorodność krajobrazów dające duże pole manewru do pracy z dzieckiem ale i samodzielnego oglądania ksiażki przez dziecko

Co zyskujesz czytając – opowiadając takie książki?

  • Zainteresowanie i skupienie uwagi dziecka
  • Zachęcenie dziecka do sięgania po książki
  • Przez opowiadanie własnymi słowami dostosowujesz treść do poziomu swojego dziecka: „Popatrz, tu jedzie czerwona ciuchcia Tuuu! Tuuu!” używając słów, jako dźwięków wydawanych przez zwierzęta i przedmioty. Potem opisujesz co jest na ilustracjach, jak Twój maluch rośnie
  • Nawet nie wiesz kiedy, dziecko samo zacznie włączać się do opowiadania
  • Rozwijasz słownictwo swojego dziecka
  • Rozwijasz wyobraźnię i myślenie logiczne: ” Ojej, wysypały się owoce, będzie bałagan” itd

Książek tego typu jest całe mnóstwo. Czasem wrzucamy tutaj jakieś nasze ulubione. Czerwony pociąg do nich na pewno się zalicza!

Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.