Trawa zieleńsza u sąsiada

Mówi się, że trawa u sąsiada zawsze wydaje się zieleńsza niż ta nasza. Może i tak jest, kiedy patrzymy jak gdzie indziej jest dobrze, a u nas do bani. Bo tak najczęściej komentujemy: sytuację w kraju, aktualne wydarzenia, najbliższe środowisko. Pewnie z braku słońca jesteśmy takim wyjątkowo mrukliwym i marudnym narodem. Sprawa ma się zgoła inaczej jeżeli chodzi o edukację. Bo chociaż u nas moc wspaniałej i kreatywnej masy pedagogicznej o tyle sama forma to jakaś parodia nauczania. Muszę przyznać, ze gdzie indziej naprawdę to lepiej wygląda. Chociaż zdaję sobie sprawę, że w innych krajach nie jest tak różowo i każdy zmaga się z własnymi problemami, to jednak ich systemy edukacji naprawdę się sprawdzają. Nie są wyjątkami na mapie zaciemnionych krain, takich jak MY! Naprawdę u naszych sąsiadów wygląda to lepiej! O wiele!

Ostatnimi czasy coraz więcej osób chcąc czy nie musiało usłyszeć o tej kwestii. O kwestii nauczania, edukacji i nauczycielach jako sile sprawczej całego tego zamieszania w Polsce. Strajk Nauczycieli odbił się szerokim echem nie tylko w naszych biało czerwonych ścianach, jak niektórzy chcieliby. Nie zostało to na naszym podwórku ale już dawno poszło w świat, i to szeroki. Można powiedzieć dookoła:) przynosząc ze sobą komentarze, apele, listy wsparcia z różnych krajów. Bo może nawet niektórzy nie wiedzą, czy nie zdają sobie z tego sprawy, ale jak świat długi i szeroki, a dokładniej okrągły, to nauczyciele są w każdym kraju! I w każdym kraju napotykają podobne problemy.

Kiedy czytam relacje, komentarze ludzi, którzy o nauczaniu nie mają zielonego pojęcia, zastanawiam się, czy tak samo komentują podczas dentystycznego zabiegu, wykłócają się ze strażakiem jak i ile ma pracować, albo pouczają pielęgniarkę jak ma naciągnąć krwi z żyły. Mam wrażenie, że niektórym, i to całkiem spora grupa, pomyliła się wolność słowa ze zwyczajnym chamstwem. „Tyle złego na tych nauczycieli mówią!”- i co? Przedtem, te same słowa też były wypowiadane dzień w dzień, tylko oprócz nauczyciela nikt ich nie słyszał. Teraz proszę bardzo, każdy może podziwiać jaką elokwencję poziomu pierwotniaka nauczyciele muszą wysłuchiwać, znosić codziennie. I wiecie co? Nie od uczniów i nie od dzieci, chociaż tego tez jest dużo. Ale od dorosłych ludzi, rodziców, cioć i szurniętych kolejnych wujków (przykro mi to mówić, ale co niektóre mamusie mają ich kilku do roku i wysyłają na spotkania z nauczycielem!). Teraz te słowa pełne jadu, brudu i zwyczajnego g***na, wyrzucane są publicznie. Ciekawe, że szokują opinię publiczną. Nauczyciela przecież już nic nie powinno szokować a przynajmniej niewiele.

Nauczyciele starają się walczyć od lat. Na nich skupia się całe zło kolejnych rządów i nie ma tu znaczenia czyich. Każda reforma jest wykonywana ich siłą, to oni na barkach muszą dźwigać kolejne idiotyzmy i zachcianki władzy. Bo kiedy sobie jakiś polityk wymyśli, ze za jego czasów to się czytało „krzyżaków”, „Janka Muzykanta” to w jednej chwili dopisuje co mu ślina na język przyniesie i proszę jaki nowy, piękny kanon lektur powstaje co kilka lat. A zdarzało się i co roku. A nudziło mu się, nie czytał a zasłyszał od koleżanki, że wtedy to coś się tam czytało jeszcze patriotycznego i mamy cud nad Wisłą, przeładowany program. Nauczyciel na rzęsach staje, żeby zrealizować podstawę do egzaminu bez żadnych pomocy. To tak jakby lekarz miał przeprowadzić operację bez narzędzi, ma tylko te z zeszłego stulecia (I kurcze! Przykre ale czasami i nawet takie są przypadki w naszym NFZ!), chyba że sobie sam z domu przyniesie. Wszystkiemu winni nauczyciele, męczą te biedne dzieciaki. Bo przecież taki przeładowany program, rozlatujące się zaraz po otwarciu rządowe darmowe podręczniki.

W końcu pękło! Pękła struna, którą od lat ludzie naciągali, szarpali, deptali. Przecież wiecznie nie można kogoś poniżać, odbierać wszystkiego i traktować niżej niż krowy i świnie! Dosłownie! I choćby nawet strajk się nie powiódł to się skończyło i nie będzie jak dawniej. Bo zmieniło się wiele, bo Ci co z pasji żyli, z pasją zaczęli mówić. Ba! Nawet krzyczeć o tym, co się działo i dzieje! A to bardzo niebezpieczne! Podczas największych rewolucji, kiedy do głosu dochodził totalitaryzm i wszystkie inne „-izmy” to najpierw likwidowano profesorów, nauczycieli, studentów. Bo to od nich zależała przyszłość kolejnych pokoleń. Historia to pokazuje (czasem warto zastanowić się po co były te wszystkie lekcje) ale wniosków nie wyciągamy. Bo kiedy pęka edukacja, głos zabierają Ci, od których zależy jak dalej będzie funkcjonowało Państwo i całe społeczeństwo. Bo To pod ich skrzydłami są dzieciaki, na razie dzieciaki a następnie kolejni lekarze, pielęgniarki, strażacy, handlowcy itd.

Kiedy biorę moją komórkę do ręki, zawsze przypomina mi się twórca pierwszych genialnych iPhonów. Człowiek, który sięgnął dalej. Może dzisiaj siedziałby pod bramą z kolegami popijając tani browar. Ale jeden ciekawy fakt zmienił wiele w jego buntowniczej naturze. Mały epizod pokazał, że ma ogromny potencjał. Nauczycielka znalazła na niego sposób, przekupiła go w sprytny sposób, żeby zrobił zadania matematyczne. Żeby zdobyć kilka dolców był wziął się do roboty. Zamiast kilku zadań zrobił wiele więcej. Przerobił całą książkę! Zarówno nauczyciele jak i rodzice, jak on sam mieli bazę, na której można było budować dalszą przyszłość daleko od bramy pełnej starych puszek.

Nauczyciele są punktami zwrotnymi, które wpływają na losy wszystkich ludzi. Te dobre i złe. Nikt nie jest idealny, ale lekceważyć ich, byłoby zwyczajną głupotą.




Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

3 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.