Zostaw nas w spokoju!

Przyszło lato i cieszę się, że mogę swój urlop wykorzystać w pełni a moje dzieci nie są w przedszkolu i żłobku. Nie mam co narzekać, ponieważ trafiliśmy na miłe i przyjazne dzieciom miejsca, które nasze maluchy naprawdę lubią. Maja tam swoich przyjaciół, swoje ulubione zajęcia. Cieszy mnie to, chociaż początki nie były łatwe. Jednak jeszcze bardziej cieszę się, że nie zbierają nowych bakterii i wirusów. Prawda jest bolesna ale prawdziwa, moje dzieci nie chorują, jeśli nie chodzą do przedszkola/żłobka.

A dzisiaj chciałabym się popastwić trochę nad bezczelnością rodziców, którzy chore dzieci przyprowadzają do żłobków i przedszkoli, a także szkół. Mam urlop a wciąż walczę u siebie z powikłaniami anginy, ponieważ zaraziłam się od dzieciaków, które wykasływały sobie w sali lekcyjnej płuca. Ale skoro nie miały gorączki to rodzice posłali dziecko do szkoły.

Jakiś czas temu w mediach pojawiła się historia tragiczna, młodej pomocy nauczyciela w przedszkolu, która zmarła bo zaraziła się meningokokami. Bo ktoś, przysyłał chore dziecko! Panika, czy dzieci się nie pozarażały. Już pominę szeroką dyskusję związaną ze szczepieniami. To naprawdę nie ma sensu. Czy jakaś panika wybuchła gdy od dzieciaków w szkole zaraziłam się zapaleniem płuc? Gdy nauczyciel wylądował na ostrym dyżurze z dusznościami po kolejnych infekcjach przyniesionych z pracy? Przecież to tylko dzieci! Przepraszam bardzo, ja nie mam nigdzie napisane, ze pracuje w niebezpiecznym środowisku wirusów. Inaczej otrzymałabym jaskrawo pomarańczowy kombinezon i szczelnie zamkniętą maskę. To nie wydaje się głupie. Głupie jest co innego, bezmyślność. Oddawanie chorego dziecka do szkoły, przedszkola to nie tylko narażanie na niebezpieczeństwo innych uczniów ale wszystkich pracowników szkoły. Zwłaszcza nauczycieli.

Niektóre przedszkola prywatne nie przyjmują dzieci, które nie zostały zaszczepione. Lekarze mogą zasłonić się klauzulą sumienia. To ja mam świetny pomysł na taką klauzulę.Będę uczyć tylko zdrowe dzieci. Bo Matka, które chore dziecko przysyła do szkoły, przedszkola naraża mnie na straty i psychiczne i fizyczne, nie wspominając o finansowych. Przecież na zwolnieniu nie dostanę całej pensji, za leki swoje, dzieci muszę zapłacić. To przepraszam bardzo, szanowna pani, nie chce pani brać wolnego, żeby zarobić ale nie widzisz durna babo, że te pieniądze i zdrowie zabierasz komuś innemu?

„Nie obchodzi pani, że stracę pracę?” Dlaczego ma mnie to obchodzić, skoro Ciebie nie obchodzi, że ja stracę swoją bo muszę iść na zwolnienie, że mniej ja zarobię, że muszę wydać pieniądze na kolejne leki. Posyłasz chore dziecko do przedszkola, moje się zarazi i znowu muszę zostać w domu. Nawet jeśli ktoś nie pracuje jako nauczyciel, to jest okradany przez takiego rodzica! Bo Ty to swoje „zarażone”dziecko dostarczając do przedszkola, zarażasz inne dzieci. Inni muszą wziąć wolne, kiedy TY, niepoważny człowieku, jesteś w pracy. I nie rób sobie złudzeń. Nasze dzieci nie przemokły, nie zaraziły się z powietrza ale przez Ciebie! A wystarczyło zaopiekować się własnym dzieckiem!

„Pani nie wie jak to jest!” Sorry, a Ty wiesz? Ja Ci się wpierniczam z wirusami w życie i rozwalam system normalności? Zdarzają się sytuacje, że nie wiesz, że dziecko się przeziębiło, że dostało temperaturę w przedszkolu, szkole. Ale jak widzisz, że gorączkuje tydzień, kaszle, smarka a Ty go zaciągasz codziennie do innych zdrowych dzieci, to przepraszam bardzo ale nie masz żadnej wymówki. To nie są miejsca do opieki nad chorymi!!!! Szpital się tym zajmuje!

Klauzula zdrowia, to jednak dobry pomysł. „Dziś nie uczę tego dziecka, jest chore, proszę go zabrać do domu!” To lepsze niż nagłówki w gazetach, że kolejne dzieci zaraziły się pneumokokami a nauczyciele wylądowali na sorze. Zostaw nas w spokoju, pozwól choremu dziecku zostać w domu!

Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.