Najlepsze lekarstwo- zmiana klimatu!

Co tu ukrywać, walczymy z kolejnym paskudztwem. I chociaż wlecze się to już jakiś czas za naszym starszym dzieckiem to od lekarza słyszymy ciągle, że to alergia. No niby brak gorączki, gardło czyste za to smarki i kaszel towarzyszą non stop. Tylko, że jak się dowiedziałam inne dzieci w przedszkolu też zaraziły się alergią, mój młodszy synek też a teraz mąż. Jak na alergię bardzo zaraźliwa sprawa. usłyszałam, także, że najlepsza byłaby zmiana klimatu. No to rzecz oczywista. Wszystkiemu bowiem winny nasz polski klimat (jaka ja głupia, wierzyłam przecież w istnienie niewidzialnych wirusów i bakterii, które przenoszone są drogą kropelkową). O ja naiwna, no przecież, taki mamy klimat.

Po zaaplikowaniu wszystkich możliwych domowych specyfików, którymi leczenie trwa o wiele dłużej: mikstury z czosnku, syropu do rozcieńczania z czarnego bzu, syropu z porostu islandzkiego i całej masy witaminy C w owocach, pietruszce itp. postanowiliśmy zmienić klimat. Co prawda zamiast samolotem wybraliśmy się samochodem ale przecież nie o to chodzi. Podróż krótsza a rezultat ten sam. Mikroklimat lasu deszczowego lub sawanny jak najbardziej. Wilgotność, ciepło i świeże powietrze. A w dodatku zamiast szarości wszechogarniająca zieleń. Spływająca z pagórków, podwyższeń, grządek, zasypująca pnączami, lianami i gałęziami ścieżki. Wszędzie rośliny. I chociaż byliśmy tam tylko 1,5 godziny to nawet jeśli taki spacer nie uzdrowił ciała to chociaż ducha. Nie zabrakło atrakcji z bajorkami, gdzie o tej porze roku pełno, całe mnóstwo małych i dużych ryb. Szemrząca woda, odgłos papug mniejszych i większych, wodospad i palmy.

Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.