Prawdopodobieństwo i szczęście mojego dziecka do motyli

Dzisiaj jeszcze troszkę o Zoo w Poznaniu a mianowicie o Motylarni. Odkąd chodzimy do ZOO ze starszym synem, zawsze miał szczęście do motylków. Kiedy inni wyczekiwali i stali w bezruchu, żeby na nich coś usiadło, to moje dziecko nie musiało się nawet starać. I nie miało znaczenia jakie miał ubranie, ponieważ różne gatunki motylków siadały na jego ręce, plecach, nawet butach. Oczywiście zamiast się z tego cieszyć uciekał z krzykiem, odganiał się od nich i przed nimi chował. Czy jest coś takiego jak motylofobia?

Pająków się nie boi, śmieje się gdy biedronka chodzi po jego ręce, podobnie sprawa ma się z mrówkami. Motyla najchętniej by złapał w siatkę a nie pozwolił, żeby na nim usiadły.

Gdy byłam młodsza dostałam przepiękną książkę na temat motyli i chociaż niewiele z nich udało mi się w ogrodzie złapać, to chętnie je oglądała. Zawsze najtrudniej było złapać pazie królowej, ale całe wakacje ganialiśmy popularne cytrynki po łące. jak każdy wie, są bardzo delikatne. Już wtedy wiedzieliśmy, ze trzeba bardzo uważać na ich delikatne skrzydełka. Nigdy tez nie przypominam sobie, żeby ktokolwiek z nasz nabijał te stworzenia na szpilkę. Chociaż pan Bóg obłaskawił motylki cudnymi skrzydłami chyba w zamian za potworny wygląd nóżek, odwłoka i czułek!

Wiecie, że kiedyś wierzono, że te małe stworzonka to sny ludzkie? Kiedy małe dziecko spało, jego duszyczka, przypominająca skrzydła motyla, unosiła się nad śpiącym dzieckiem trzepocząc cichutko! Po angielsku motyl to butterfly? Czyli dwa złączone wyrazy: butter i fly (masło i latać). Latające masło? Śmieszne? A rozwiązanie jest proste. Na Wyspach Brytyjskich panowało przekonanie, ze motyle to małe elfy, które nocą zakradają się cichutko do domów i gospodarstw i łakomie podkradają masło gospodarzom. A to przebiegłe.

Co do wyżywienia tych cudaków to masło raczej wydaje się mało prawdopodobne, ale prawdą jest, ze motylki lubią słoną i słodką wodę, niektóre gatunki owoce, inne mięso a nawet padlinę. Własnie takie najróżnorodniejsze gatunki można spotkać w Poznańskim Zoo. jak już zwiedzacie to koniecznie wdrapcie się na wzgórze. Chociaż panuje w środku iście tropikalny klimat, to naprawdę warto pooglądać te niesamowite stworzenia wśród palm i lian. Poza tym wejście jest w cenie Waszego biletu do Zoo, nic nie trzeba dopłacać, a spotkanie niezapomniane.

Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.