Lubię potwory, są fajniejsze od rycerzy….

To stwierdzenie mojego syna po ostatnim przedstawieniu podczas teatru Otwartego w Świdnicy. Bardziej fascynują go dziwne, kolorowe stwory o wielu oczach niż walczący wojownicy. Ale to tak w każdym przypadku, nie tylko przy okazji przedstawienia. Chociaż furorę zrobił latający stwór, przypominający płaszczkę, z którego wydobywał się zielony dym. Dal mojego pięciolatka po prostu numer jeden.

Ale coś w tym jest, że stwory, zwierzaki, zwłaszcza te dziwne, niespotykane, mniej lubiane (jak owady i robaki) robią na moim synu największe wrażenie. Ciekawa jestem jak rzecz ma się z dziewczynkami. Nie mam za bardzo porównania, w końcu u mnie sami chłopcy a ja chyba też nie jestem najlepszym przykładem. Osobiście wolę w bajkach smoki, stwory i inne bajeranckie monstery. To dzięki nim nakręca się historia. Przecież Nie ma legendy „o tym, „co pokonał smoka” ale o Bazyliszku, Smoku Wawelskim a Jerzy został świętym bo walczył właśnie ze smokiem. Legendy o słynnym dziku, który pokonał Gryfa wciąż opowiadam mojemu dziecku, które poznaje naszą kulturę.

Otacza nas bogaty świat legend i podań, których nie znamy. Może nieliczni pamiętają jeszcze to, czego w szkole dowiedzieli się na lekcjach. A mamy równie bogate podania co Irlandczycy. Naprawdę warto sięgnąć i zobaczyć w co kiedyś wierzyli Słowianie. Polecam serię „Kwiat Paproci” Katarzyny Bereniki Miszczuk. W przystępny i zabawny sposób wplata historię i wierzenia Słowian we współczesną historię pewnej lekarki na stażu. Czym były strzygi, co to jest Nawi i jak mógł wyglądać Swarożyc, kim jest Mokosz to tylko niektóre ciekawostki przy okazji idealnej na lato miłosnej opowieści.

Nie lubię jednak stworów współczesnych przeniesionych do bajek z serii „demonów”, „mutantów” itp. Nie bawi mnie to w bajce dla małolatów. zwyrodniałe nie wiem co i nie wiem po co, które nic innego nie robią, tylko się „nawalają”.

Dla dorosłych ciekawe ujęcie naszych polskich legend przygotowało allegro. Efekty pierwsza klasa, polecam, jeżeli ktoś jeszcze nie widział. krótkie filmy możecie znaleźć na youtubie. Zaskoczeni będziecie obsadą!  Każdy ma jakiś tam ulubiony fragment, czy to Twardowski, czy jaga, czy Bazyliszek. Oczywiscie to nie są bajki dla dzieci, ale trochę nowa wersja szkolnych podań na dorosłych na pewno zrobi wrażenie.

Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.