Okropne muchy, które zamieniają się w coś podobnego do kleszczy. Spacer do lasu?

Nasz spacer do lasu okazał się przeżyciem zupełnie innego rodzaju niż te kojarzące się z wypoczynkiem i relaksem a przynajmniej dla połowy naszej rodzinki. Wszystko wydawało się takie spokojne i miłe. Do czasu. Po wyjściu z auta oczywiście w ruch poszły wszystkie „Offy”. Ja psikałam się tym samym co najmłodszy mój synek (takie kolorowe śmieszne coś dla dzieci od pierwszego roku życia) a mąż i starszy syn tradycyjnym środkiem przeciw kleszczom i owadom. I żadne kleszcze i owady nas nie spotkały tylko pełno wrednych, paskudnych i dziwnych much.

To znaczy męża i starszego syna, bo chociaż kilka pojawiło się wokół na mnie to może usiąść odważyła się na mnie jedna, podobnie na najmłodszym synku. Zresztą na jej miejscu też bym nie ryzykowała. Byliśmy ubrani standardowo. Mąż i ja mieliśmy białe koszulki, dzieci szare, dzinsowe. Nie przyciągaliśmy jaskrawymi kolorami. Przy czym mąż i starszy syn cały czas byli obłażeni przez dziwne muszki. Co chwilę strzepywałam z nich te wredne stworzenia.

Zaczęły nawet gryźć więc spacer nie miał sensu i wróciliśmy do domu. Chociaż było cudnie muchy naprawdę obrzydziły nam to wyjście.

Kiedy wróciliśmy do domu okazało się, że maż miał jeszcze pięć tych paskudników ukrytych pod koszulką i w czapce! Chociaż kilka razy sprawdzaliśmy kilka razy! Niektóre nie miały skrzydełek.

Poszukaliśmy w Internecie i doszukaliśmy się tego wrednego muszyska. Okazuje się, że to strzyżak sarni. Wredna mucha pasożyt, która jak ląduje na zwierzęciu, to zrzuca skrzydełka i staje się pijącym krew, wrednym pasożytem przypominającym kleszcza. Ludzie są przypadkowymi ofiarami, bo te owady atakują zwierzęta. Nie są to nasze rodzime owady, pochodzą z Syberii i jakoś przywlokły się do naszych rejonów. Nic na nie tak naprawdę nie działa i nie znalazłam jeszcze żadnego wpisu, gdzie byłyby jakiekolwiek informacje o tym jak sobie poradzić z tym wrednym ustrojstwem. co prawda nie pasożytują na człowieku ale gryzą. Powstaje po ugryzieniu czerwona grudka, która swędzi i boli nawet pół roku!

Takie niespodzianki nas spotkały. A było naprawdę cudnie, co możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach. jagód tak dużo, że aż krzaczki się uginały.

Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.