„Nie damy Rady! Zginiemy”

U nas na razie pada deszcz, ale nie tak kropi sobie, sączy się z nieba. Tylko leje. Grzmoty i pioruny gratis, wiec spacer w deszczu nie za bardzo się nadaje. Najgorsze, że z naszym kulawym szczęściem ta burza rozpętała się oczywiście wtedy, gdy trzeba wyjść z dwójką dzieci z domu. To starsze dostarczyć do przedszkola. No i co? Droga do przedszkola to jakieś 7 minut drogi na nóżkach osiedlowym chodniczkiem. I oczywiście parasole w dłoń, folia na wózek i ruszamy!

Młody stara się trafić w sam środek kałuży w adidasach, chociaż co chwilę przypominam mu, że będzie miał mokre buty. „Musimy być dzielni, super bohaterowie nie boją się deszczu” podpuszczam go, żeby przypadkiem nie załączyła mu się faza jęczenia. Od razu chwyta i się wkręca. Gdy zawiewa wiatr, trzyma się wózka i krzyczy „Nie damy rady! Zginiemy!” Śmieję się i wołam ” Nie poddawaj się, deszcz nas nie pokona!” Ludzie, którzy nas mijają wyraźnie patrzą na nas jak na wariatów!Ale co tam, dajemy radę!

Ja jedną ręką trzymam wózek a drugą parasol i pcham  ferajnę naprzód w tym całym deszczu. Na szczęście moje kalosze przemierzają wodę bez szwanku. Zziajani wjeżdżamy do przedszkola.Starszy przebiera się szybko, młodszy zaczyna chichotać w wózku! Chwila na pożegnanie i komentarz mojego syna :”Ale było fajnie, nie? Po przedszkolu tez tak pójdziemy na deszcz ale dłużej!”

Docieram do domu i myślę, że jest dopiero po ósmej a ja padam!

comments powered by HyperComments
Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!