Mamy nie chorują! Kurde…

Włączam tv, leci reklama, jedna z wielu! Kobieta mówi zachrypniętym głosem do kogoś, że jest tak chora, że dzisiaj nie da rady, musi odpocząć (wyciera chusteczką zasmarkany nos). Bierze dzień chorobowego. „Dasz sobie radę?”- pada normalne pytanie. Tyle że nie do szefowej ale do małej córeczki, która w szoku rozdziawia pucołowatą buzię! Potem już zajawka leku i hasło: „Mamy nie chorują”.

A ja patrz, kurcze jednak Tak. Zasmarkana, oczy załzawione, zatoki pulsują a gardło…. szkoda słów. Masakra. Nie mam zamiaru rzucać się na reklamowany środek, bo to samo co witamina C i paracetamol w proszku, zresztą czasem dorzucą jakiś walor smakowy. Ale prawda jest taka, że dla moich dzieci nie ma wersji mama jest chora i bierze dzień wolnego. Bo mama może mieć wolne w pracy ale nie w domu! No bo jak? Starszy jeszcze zrozumie, że mama nie zrobi czegoś, połozy się i będzie siorbać swoją herbatkę ale młodszy? Mama nie może przestać funkcjonować, tak samo jak wszystko, co się z tym wiąże, między innymi: posiłki ( śniadanko, drugie śniadanko, obiadek itd), ubranie, mamo potrzebuję, mamo a o co chodzi, mamo a dlaczego, mamo….. Funkcja Mama nie da się wyłączyć, nie idzie na urlop, nie idzie na chorobowe.

Ciekawe, że pracodawcy nie zwrócili na to uwagi. Mamy nie chorują! Przynajmniej w większości. mamy idą „na opiekę nad dzieckiem” a nie na chorobowe. Prawda jest taka, że swoją chorobą najczęściej mało zawracamy sobie głowę. Zajmuje nas choroba naszych pociech, bo to dla nas najważniejsze. Chyba, że już lekarz nas przymusi, zmusi i jesteśmy na skraju licznych powikłań. Wtedy same idziemy na L4, ale w domu już o tym zapominamy! Już nie można się rozkładać. Mamy naprawdę są dobrze zorganizowane i odpowiedzialne, i chociaż niektórym wydaje się, że działamy chaotycznie to codziennie, pomimo choroby działamy w kilku zawodach! Ogarniamy żywienie, wychowanie, porządki, pracę, edukację i wiele innych rzeczy o logistyce i mediacji nawet nie wspominając. Wiele firm zyskało na tym, że dla swoich „matek pracujących” potworzyło firmowe przedszkola i żłobki. Matki nie chorują (bo przecież nie mają na to czasu), mają opiekę nad dzieckiem- tylko same plusy. fajnie gdyby znalazła się opieka nad dzieckiem, kiedy to się przeziębi. Taka ciocia- pielęgniarka na kilka godzin dziennie. Wiadomo, ze mamusia jest najlepszym lekarstwem, ale czasami mamusia musi pozałatwiać milion ważnych rzeczy w godzinę. A nie ma pod ręką babci, prababci, cioci dziadka czy wujka. Zresztą fajna funkcja- ciocia pielęgniarka.

Mamy nie chorują, więc myślę sobie, że gdyby rozwiązać kwestię opieki nad dziećmi- te bowiem chorują, przynoszą całą masę infekcji, katarków i innych dziwnych rzeczy z przedszkola (sama zarażam się tylko i wyłącznie od własnych pociech! lub gdy jestem w pracy od chorych dzieci!), to mielibyśmy idealnych pracowników- mamy:)

I kiedy piszę te słowa zastanawiam się czy inni też tak mają. Wspominam sobie moje dzieciństwo, i pamiętam, że moja mam nie chorowała. A w łóżku zakatarzona zostawała tylko wtedy, kiedy my byliśmy już o wiele starsi. A może zwyczajnie naprawdę nie chorowała? Mamy przecież nie chorują.

Kurcze, czy to znaczy, że wychoruję się dopiero, kiedy mi dzieci wyrosną? Chyba….

Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.