W obronie bezdzietnych ludzi!

Ostatnio, przy okazji mojego unieruchomienia, dostaję całkiem sporo fajnych fotek i wiadomości od znajomych, który na długi weekend wyruszyli w plener. Niektórzy dzieciaci inni nie. Wszystkie zdjęcia oglądam z równym zainteresowaniem i radością! Tylko zazdroszczę i tak sobie planuję, że może jak u nas wszystko wróci do normy uda mi się któreś z tych miejsc odwiedzić.

Ale dziwi mnie podejście niektórych rodziców wobec tych par, które dzieci nie mają. Albo komentarze: „Wy jeszcze nie wiecie jak to jest”, „Na razie jeździcie sobie, bo dzieci nie macie!”  Nie musisz im o tym pisać, niech się cieszą dniem, chwilą. Co Ci to przeszkadza? Zazdrość, bo sam musisz swój czas poświęcić na dom? Zazdrość. Dlaczego? Bo mają lepiej? Jasne, że mają lepiej! Nie pakują kilkudziesięciu walizek, tylko siebie samych! Znoszą tylko swoje własne fochy, realizują tylko swoje własne plany!  Robią to, na co mają ochotę. Wybaczcie drodzy rodzice, ale taka jest prawda. Kiedy pojawiają się małe nieboraczki, okazuje się, że nasze plany schodzą na drugi plan, albo trzeci a może i czwarty!

Czy zamieniłabym się na życie bez dzieci? Nie. I pewnie żadne z Was także by się nie zamieniło, chociaż momentami jesteśmy padnięci i potrzebujemy wytchnienia.

„Ale oni…” I co z tego? Nie ma co się tutaj zżymać. To ich życie, ich wybór. Będą mieli dzieci? To będą mieli, nie będą, to też dobrze. Każdy ma prawo do decyzji, własnej, nienarzuconej i podjętej w odpowiednim dla siebie czasie. Nie można krytykować kogoś, tylko dlatego, że prowadzi inny styl życia niż my sami. Nie można kogoś oskarżać, że nie jest odpowiedzialny, rozsądny tylko dlatego, że nie ma dzieci. Często wymagamy taryfy ulgowej, która jest powszechnie uznawana: „bo mam małe dzieci”. To prawda, rozumiem, kiedy ktoś tłumacząc, dlaczego nie dał z czymś rady, używa tego sformułowania. Ja też czasami nie daje rady. Zwłaszcza, gdy dzieci są chore. Wszystko muszę przeorganizować a zwykłe rzeczy, które zajmują mi kilka minut, muszę podzielić na części i załatwienie ich trwa nawet kilka dni. To nie prawda, że bezdzietni tego nie rozumieją. Oni zwyczajnie inaczej funkcjonują. My funkcjonujemy gromadnie! Oni pojedynczo, może w parze decydują. My? demokratycznie, najczęściej przez głosowanie.

Nie krzyczcie na znajomych” bo wy nie wiecie!”, „bo my mamy dzieci!” tylko ich wystraszycie. Staram się mówić otwarcie. Ja mam dzieci i ja wolę tak zrobić. Ja mam dzieci i ja chcę z nimi zostać, pojechać, wyjść. Ja po prostu chcę lub nie chcę czegoś robić. Nie dlatego, że nie mam wyboru, ale dlatego, że takiego wyboru właśnie dokonałam i dokonuję!  Bo właśnie to sprawia mi radość i to sprawia, że jestem szczęśliwa. I chociaż czasami potrzebuję wyskoczyć gdzieś bez mojej bandy, bez wózka i torby (pełnej pieluch, mokrych chusteczek, przekąsek i napojów itp) to kiedy wracam czuję, że wszystko jest ok. Że odpoczęliśmy od siebie chwilę, żeby znowu być razem.

Dlatego kochani, zostawcie bezdzietnych w spokoju. Cieszcie się chwila, która macie. Jasne, westchnienie w stylu „Potrzebna mi chwila bez dzieciaków w ciszy i spokoju!” to normalne! Ale powiedzcie innym, dlaczego chcecie być blisko dzieci, dlaczego z nimi spędzacie swój czas, a nie krytykujcie innych, że nie robią tak samo jak WY!

Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.