Środy dla Urody: Zabiegi kosmetyczne, mama i czas w łazience!

Środy dla urody. Kolejna część cyklu w trochę innym wydaniu. Każda z nas chce wyglądać dobrze. Nie chodzi o to, żeby zajmować się tylko wyglądem ale oprócz tego, że jesteśmy mamami, lubimy czuć się też kobietami. Ja lubię. I nie mam zamiaru wchodzić w dyskusję na temat, czy matka powinna poczuć się lepiej wychodząc do kosmetyczki czy zostając w domu. To naprawdę indywidualna sprawa każdej z nas. Jeśli ktoś nie widzi normalnego funkcjonowania, bez wizyty raz w tygodniu u ukochanej pani Joli, Kasi itd to co jest w tym złego? Jeżeli ktoś uważa, że nigdy nie pójdzie do kosmetyczki, męczą go i krępują takie wizyty, to też ok. Każda z nas ma swoje własne upodobania, sposób dbania o siebie, wizję piękna czy tego jak sama by chciała wyglądać. Bo każda z nas drogie mamy jest zupełnie inna i nie potrzebuje narzucania stereotypów.

Ale prawda jest taka, że każda z nas, na swój własny sposób lubi czuć się piękna i zadbana. Osobiście nie mam czasu na bieganie po salonach urody, naprawdę. Brakuje mi na to godzin w dobie. Mam tyle rzeczy do zrobienia, że segreguje je między tymi, które muszę zrobić, które dam radę zrobić i tymi, które jeszcze zdążę zrobić ( a to wszystko mam na myśli upchnąć w 24 godziny). Na szczęście wiele rzeczy udaje mi się zrobić w domu! Wiele zabiegów kosmetycznych spokojnie, bezpiecznie i profesjonalnie można wykonać w domu. Na pewno należą te wszystkie dotyczące pielęgnacji, depilacji, peelingów itp. I tutaj pojawia się mój odwieczny wróg…. czas.

Naprawdę! Ciągle mi go brakuje. Zwłaszcza, kiedy Mamuśki, przyznajmy się otwarcie, najpierw stawiamy przed sobą wszystkie zadania dotyczące maluchów, domu, męża, pracy własnej a potem nagle przypominamy sobie, że też istniejemy i miałyśmy dzisiaj… no właśnie, wreszcie sobie zrobić maseczkę, nałożyć maskę na włosy, pomalować paznokcie czy nawet zafarbować włosy. Tego jest całkiem sporo do wyboru! Obiecujemy sobie, ze kiedyś znajdziemy na to czas, jutro, pojutrze, w weekend. Myślicie, że ja tak nie mam? Zwłaszcza, kiedy pojawił się drugi brzdąc tak rzuciłam się w wir obowiązków, że w odkłanianiu rzeczy na później stałam się mistrzynią. Kiedy usłyszałam pewnego dnia od starszego syna „mamusiu, a czemu ty już nie malujesz się tą ładną szminką?” I zwyczajnie nie wiedziałam co powiedzieć temu przedszkolakowi. Po pierwsze to nawet nie zauważyłam, że się nią nie maluję a po drugie nawet nie wiedziałam, że on na takie rzeczy zwraca w ogóle uwagę. Nie każę tu zaraz kochane mamy malować się i nakładać karminową szminkę. Ale czy zastanawiałyście się kiedyś, czy zrobiłyście coś dla siebie? Czy zadbałyście o swój wygląd, samopoczucie tak, jak lubicie?

Prawda jest taka, ze gdy czujemy się ładne i zadbane nasza wydajność wzrasta. Nie wiedziałyście? A to kochane mamy, jest naukowo udowodnione. I co ciekawe, czujemy się lepiej i jesteśmy lepsze dla naszego otoczenia. i nikt tu nie ma na myśli noszenia szpilek podczas spaceru z wózkiem czy makijażu wieczorowego podczas odprowadzania dziecka do przedszkola. Sama zdecyduj co uważasz za „zadbanie”. Szminki używam naprawdę sporadycznie, nie ze względu na brak czasu ale na ilość całusków, które moje dzieci otrzymują każdego dnia. Chociaż do tej pory mamy szminkową zabawę i umalowana nad wyraz mocno biegam z synem po domu przypuszczając „całuskowy atak” i zostawiając ślady na całe jego buzi!

Niestety czasu wcale nie mam więcej, ale są na to sposoby. Oto kilka genialnych rozwiązań, które działają a które oszczędzają mi czasu w łazience. Bo przecież tu nie o to chodzi, że ktoś zajmuje łazienkę, ale o to, ze jest tam mama. Kiedy tylko zamykam za sobą drzwi rozlega się pukanie i seria ” mamooooo ale ja muszę ci coś ważnego powiedzieć…..” Oto kilka rzeczy, które oszczędzają mi czasu:

  1. Olejowanie włosów- czyli maska na włosy. – Kiedy wiem, że nie muszę wieczorem już nigdzie wyjść nakładam olejkową maskę ( z moich ukochanych olejków naturalnych) i łażę w niej po domu. Upinam włosy i tyle. Maska jest na głowie nawet 3 godziny! Podczas wieczornego prysznica zmywam.
  2. Kolorowe paznokcie- wybieram tylko ten lakier, który ma w nazwie- szybko schnący. Dla mnie nawet te za długo schną, ale co tam. Hybrydy i inne cuda niestety niszczą moją płytkę paznokciową potwornie. Nie bawię się w to.
  3. Maseczki pod oczy- super płatki żelowe, które przyklejam. staram się to robić co jakiś czas, zwłaszcza że moje oczy najczęściej mają zasinienia i opuchnięcia po nieprzespanej nocy. Oglądam wieczorem film, jem kolację a one sobie przyklejone chłodzą oczka. Podobnie maski w formie delikatnej bawełny, nasączone dobrymi składnikami. jeden minus. Kiedy mały się obudził, przeraził się na mój widok!
  4. Maski na twarz- najfajniejsze są takie, które smaruję na twarz przed wejście pod prysznic, potem zmazuję wychodząc. Szybko!

Macie jakieś szybkie patenty urodowe?

Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.