Ospy ciąg dalszy, czyli kiedy zaraziło się niemowlę!

To jest ten moment którego się najbardziej obawialiśmy. Młodszy synek zaraził się i jest w trakcie ospy. Ze strachem czytałam wszelkie opisy o powikłaniach, przechodzeniu niemowląt przez tą paskudną chorobę oraz pomysłach na leczenie. Nasz pediatra przygotował nas na to, że młodsze dziecko się zarazi. Mieliśmy wypisane recepty, opis działania ale i tak, nie byliśmy przygotowani na to, co się działo. Kiedy opisuję to wszystko jest już lepiej, temperatura spada a krostki z pęcherzy zamieniają się w strupki. Małemu powolutku wraca apetyt chociaż jeszcze nie jest to pałaszowanie sprzed choroby.

Przebieg ospy wietrznej u niemowląt

Kiedy w przypadku starszego syna było to dla nas zaskoczenie (możecie przeczytać o tym tutaj) teraz czekaliśmy i odliczaliśmy! Dokładnie 21 dni! Jak w zegarku, kalendarzu czy jak wolicie. Pokazała się jedna, mała plamka tuż za uchem. Przez kilka dni nic się kompletnie nie działo. Aż pojawiła się wysoka gorączka a maluszka wysypało tak, ze to się w głowie nie mieści. Tyle tego było, że na jego małej główce nie było miejsca, gdzie mogłaby powstać nowa kropka! Choroba przebiegała bardzo groźnie i w zaostrzonej formie. Krostki pokryły także powieki, usta, wnętrza stóp i dłoni, całe ciałko. Najbardziej cierpiała mała główka. Nie mógł leżeć, siedzieć, spać. To było naprawdę trudne dla nas wszystkim.

Pierwszy tydzień choroby

Najgorsze były pierwsze cztery dni od wysypania. Wysoka temperatura a kolejne plamki zamieniały się w pęcherzyki. Mały dostawał leki przeciwgorączkowe – paracetamol (nie można podawać żadnych ibumów, ibuprofenów itp), leki przeciwwirusowe (miażdżyliśmy tabletki i podawaliśmy z papką), lek przeciwświądowy (popularny lek na łagodzenie objawów ukąszeń) oraz odkażaliśmy go 3 razy dziennie przepisanym sprayem dezynfekującym. Wtedy najbardziej swędzą zmiany, a jeśli ma się je dosłownie wszędzie to można sobie efekt wyobrazić. Nasz maluszek nie wiedział co się z nim dzieje, strasznie płakał, marudził, wił się i tarzał nawet przez sen. Codziennie zakładaliśmy nową piżamkę, dawaliśmy świeży ręcznik i co dwa dni świeżą pościel w łóżeczku. Do tego zakładałam ubranko jak najbardziej przewiewne i luźne, żeby go nie urażało.

Drugi tydzień choroby

Małemu zaczęły zasychać pęcherzyki! Nareszcie! Temperatura natychmiast spadła. Jak tylko pojawiły się pierwsze strupki. Skończyło się także wierzganie w nocy. Przespał pierwszą noc spokojnie, oczywiście budził się na karmienie, ale nie z bólu czy swędzenia! Odkażaliśmy tak samo. Jedno co zauważyłam i o co dbałam, to o dokładne oglądanie ciałka maluszka. Pęcherzyki ukryły się pomiędzy paluszkami małych stópek i utrzymywały się tam najdłużej! Codziennie rano, po południu i wieczorem odkażałam każdą zmianę. Kiedy już wszędzie zaschły pęcherzyki okazało się, że pomiędzy paluszkami u stóp ciągle są. Przestałam na kilka dni zakładać małemu kapciuszki, zakładałam podwójne skarpetki. Lepszy przewiew. po dwóch dniach pojawiły się strupki. ten etap był dla nas pocieszeniem. Dziecku naszemu kochanemu wrócił apetyt i mały pomimo strupków na całym ciele zachowywał się i reagował jak zdrowe dziecko.

Trzeci tydzień choroby

Tak naprawdę już nie ma ospy. Maluszek nie zaraża i nie walczy z wirusem. Na ciele ma ślady po odpadniętych strupkach i strupki. Kochany nasz żuczek bawi się, je (dwie nocki nagle miał stan podgorączkowy i nie spał w nocy, ale okazało się, ze przebiły mu się kolejne zęby!), zaczyna samodzielnie stawiać kroczki. Wszystko ok. Odkażamy tylko po kąpieli wieczorem. Wychodzimy razem na balkon, unikając ostrego słońca korzystamy z ciepełka. Nie byliśmy jeszcze na spacerku. Ślady na buźce są dosyć wyraźne ale z każdym dniem stają się bledsze. Jak dobrze, że mamy to za sobą!

Kilka podsumowujących rzeczy: Nie rozumiem, jak rodzice świadomie mogą zarażać tak małe dzieciątka. nasz ma 11 miesięcy i naprawdę, wyjątkowo ciężko przeszedł ospę. Bardzo się męczył i cierpiał a my razem z nim. Rzeczywiście straszy syn przeszedł to o wiele lepiej. Poza tym rozumiał co się z nim działo, można mu było wytłumaczyć, ze to minie, że czekamy na strupki, ze to lekarstwo jest na to a to na tamto. A takiemu maleństwu? Tylko tulić, nosić, przytulać a i to niewiele pomagało w najbardziej kryzysowym momencie. Dlatego jeżeli macie w domku takie maleństwo pod żadnym pozorem niech Wam nie przychodzi do głowy zarażać specjalnie ospą! Podczas całego leczenia byliśmy pod kontrolą lekarza, niczego nie robiliśmy na własną rękę i staraliśmy się wszystko co się da zastosować jak trzeba. Dużo czytaliśmy z mężem na ten temat. Zauważyliśmy, że bardzo pomagało w przypadku starszego picie dużej ilości płynów. Staraliśmy się z młodszym. Dosłownie chodziliśmy za nim z butelką, ale było o wiele trudniej. Genialnie sprawdziły się te krople przeciwświądowe!

Lekarz uprzedził nas, że karmienie piersią nie uchroni młodszego przed ospą wietrzną.Miał skończone 11 miesięcy. Niemowlęta do 6 miesiąca życia posiadają odporność od swojej mamy. Potem wyczerpuje się zapas i nabywają własną. Chociaż karmiłam cały czas, maluszek się zaraził. Dlatego nie należy oczekiwać cudów w kontakcie z chorobą!

 

 

comments powered by HyperComments
Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!