Przecież siedzisz w domu! Czyli ile tak naprawdę ma czasu dla siebie matka!?

Chyba każda mam, która znalazła się na macierzyńskim, wychowawczym czy innym urlopie związanym z opieką nad dziećmi usłyszała do zdanie: „Przecież siedzisz w domu, masz czas”. Kiedy to słyszę aż mi się w środku wszystko gotuje! Może i byłoby to mniej wkurzające, ale skwitowanie : przecież siedzisz w domu! wyprowadza mnie z równowagi!

Po pierwsze to nie SIEDZĘ! Jak już coś to „sprawuję opiekę nad małoletnim dzieckiem” (a nawet dwójką) Po drugie nie siedzę na czterech literach bo:

  • chodzę  z wózkiem,
  • biegam za raczkującym,
  • odprowadzam do przedszkola,
  • przyprowadzam z przedszkola,
  • chodzę na spacer,
  • chodzę na plac zabaw,
  • wykonuje wszystkie domowe czynności administracyjno gospodarcze (a jest ich cała masa od prania,prasowania,  sprzątania zacząwszy  a na gotowaniu skończywszy),
  • ćwiczę,
  • zajmuję się zaopatrzeniem (robię zakupy)
  • organizuje czas dzieciom
  • pracuję jak starcza mi czasu
  • załatwiam wszystkie dodatkowe sprawy: szewców, krawcowe, pocztę, wizyty u lekarzy itp

I co z tego, ze jestem w domu! Masz czas? Gdzie, ja nie miałam czasu dzisiaj nawet żeby odłożyć trzy dni leżącą czapkę pod stołem. Nie dlatego, że o niej nie pamiętałam, ale że zwyczajnie nie miałam już na to czasu. Dlatego też, kurka wodna, matka siedząca w domu nie ma czasu, właśnie dlatego

że SIEDZI  w domu!

Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.