Lęk separacyjny u niemowląt i dzieci. Jak pomóc mamie? Prawdy i mity!

Lęk separacyjny u niemowląt? Prawda czy mit? Okazuje się jednak, że w przypadku obu moich chłopców wystąpił lęk separacyjny. I to nie tylko, kiedy jeden i drugi przekroczył granicę 6 miesięcy.  Wtedy to jeszcze był pikuś. Potem to się rozkręcił, kiedy mieli roczek.

Co to jest lęk separacyjny?

Niemowlę zaczyna odróżniać osoby, pojawiające się w jego otoczeniu i rozumieć fakt, że mama gdzieś znika. Mały osobnik nie jest w stanie zrozumieć, że jeśli mama (cały jego wszechświat) nagle gdzieś znika, to wróci. Dlatego przeżywa lęk, strach i natychmiast żąda, tak, użyję tu tego słowa, żąda powrotu swojej mamusi. Bo przecież w jego pojęciu to koniec świata (jego małego wszechświata). Wszystko co jest dobre: ciepło, opieka, miłość, jedzenie, spokój, bezpieczeństwo, zabawa nagle zniknęło. I nie ma znaczenia, że mama jest tuż obok, bo musi wreszcie iść do toalety! Znaczenia nie ma, że mama wyszła do kuchni, stoi tuż za progiem itp. Nie ma jej w polu widzenia.  Maluchy najchętniej wisiałyby wtedy na mamie non stop. Jak noworodki, ale już nimi nie są!

Sprawa jest prosta, jeżeli Twoje dziecko urodziło się stosunkowo małe, możesz je nosić w chuście cały Boży dzień. Ale przy moich wielkoludach, kręgosłup mi zwyczajnie odmawia posłuszeństwa.

Prawdy i mity

Ten okres, podobnie jak ząbkowanie, trzeba przejść. Możesz go załagodzić. Tłumacząc maluszkowi, że wrócisz, uspokajając go. Nie jestem do końca przekonana czy zabawa „chowam i pokazuję” wpływa na zmianę u dziecka w przypadku lęku separacyjnego. Chowasz przedmiot i pokazujesz go, że wrócił. Zabawa rzeczywiście fajna i bawiliśmy się z jednym i drugim naszym synkiem, nie dlatego, żeby dziecko nie czuło leku separacyjnego, ale dlatego, że sprawiało im to radość. W teorii brzmi dobrze. Chowasz przedmiot, on się pojawia po chwili. Dziecko zaczyna rozumieć, że coś co zniknęło wróci. Moim zdaniem to wyjątkowo naciągana teoria. Ale może u kogoś się sprawdziło?! Koniecznie dajcie znać czy tak było!

Chowanie się i wychodzenie, jak dziecko nie widzi tylko pogarsza sytuację. Zwłaszcza u starszych dzieci. To wiemy z własnego doświadczenia. Nie staraliśmy się chować ani uciekać, histeria była za każdym razem. Powoli, stopniowo zanikała. Aż pewnego dnia usłyszeliśmy: „no już idź sobie”.

W tej chwili sytuacja zaczyna się na nowo. Małymi kroczkami zaczynamy znikać z otoczenia maluszka. Mama- czyli JA- wychodzę z pokoju coraz częściej, wychodzę z domu. Na krótko. Czasami jest fajnie, czasami nie. Ale staramy się naszego maluszka przyzwyczajać, że wszechświat to nie tylko mama, tata czy starszy brat. Nasza wyjątkowo dzika kruszynka musi się nauczyć, że ten świat się rozszerza i będzie rozszerzał.

Temperament dziecka

Nikt nigdzie nie pisze o tym, że każde dziecko ma inny temperament. Jedne są bardziej żywe, inne spokojniejsze. Inne od urodzenia niemalże biegają inne patrzą na świat spokojnie i z dużą dozą rezerwy. Każde dziecko jest inne tak, jak różni są ludzie. Nie dajcie sobie wciskać kitu w stylu ” A moja Ola to w tym wieku już…” „Co to za wymysły, robicie z tego dziecka….” Kij im w oko! Moje dziecko, moja sprawa! Każdy maluch jest inny. Wiedzą o tym zwłaszcza Ci, którzy mają więcej niż jedno dziecko! Może i są podobieństwa, ale każde jest inne na swój sposób! Rozwija się inaczej, ma własne upodobania i własne zachowania. od maleńkości a nawet od momentu, kiedy poczułaś pierwsze ruchy w Twoim brzuchu! Jedne szybko się oswoją z twoim znikaniem inne nie. Jedne potrzebują cały czas być blisko mamusi, inne odważnie wkraczają w świat same.

Cierpliwość wobec Indywidualizmu

Wow! Jaki genialny i mądry mi tutaj śródtytuł wyszedł:) W słowach o wiele prostszych zwyczajnie chodzi o to, że każdy maluch ma prawo być inny i w sowim własnym czasie oswoić się z różnymi rzeczami. Ważne, że próbujemy i staramy się nauczyć go rzeczy, które są mu potrzebne. czasami trwa to dłużej, dlatego rodzice potrzebują wiele cierpliwości i czasami trochę głuchoty! Muszą być głusi na „złote rady wszystkich dookoła”, bo czasami najlepszym sposobem jest czas.

Najważniejsze, żeby nie zostawiać tego samemu sobie i nie poddawać się całkowicie dziecku. Nie chodzi o to, żeby robić to, co dziecko chce i poddawać się jego histerii. Na to nie można pozwolić. Ale trzeba odróżnić wymuszanie, histerię od prawdziwego lęku. I drogie mamuśki: POMÓC DZIECKU to przezwyciężyć, a nie dołączyć do niego po stronie tego strachu.

Żeby zapobiec utonięciu dziecka, uczysz je pływać, dzień po dniu!  A nie skaczesz  obok do wody i toniesz razem z nim!

Pociesz się myślą, że nie jesteś sama. Że inne mamy tez tak mają. Że moje dziecko też wydziera się jak opętane, kiedy wychodzę z domu, że zaczyna jęczeć i wyć jak wychodzę z pokoju. I to normalne, że kiedy dziecko zostaje w domu i słyszysz jego płacz, serce Ci się ściska z bólu w środku i sama masz ochotę się poryczeć razem z nim! Nie jesteś sama!

 

 

 

Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.