Książka pełna inspiracji i badziewia! „Pełnia Szczęścia” A. Maciąg – czyli kilka słów po lekturze.

Ostatnio otrzymałam od mojej mamy bardzo ciekawą książkę. Przeczytałam ją więc mogę napisać co o niej sądzę. A nie jest to proste, ponieważ z jednej strony jestem zachwycona a z drugiej zniesmaczona i rozczarowana. Jak tu połączyć te uczucia w „Pełnię życia”? Czytaliście kolejną książkę Agnieszki Maciąg?

To moje pierwsze spotkanie z jej książkami- twórczością pisaną. A ma lekkie pióro i rzeczywiście, warto poświecić wieczór na miłą lekturę, zwłaszcza, ze dotyczy ona duszy kobiety! Ciekawy temat okazuje się, że dotyczący nas wszystkich mamuśki. Każdej, która chce być w życiu szczęśliwa. A każda z nas chce być szczęśliwa. I właśnie o tym szczęściu, o podróży do własnej duszy pisze Maciąg.

Przede wszystkim jest to podróż z autorką przez jej zmagania i zawiłe życiowe ścieżki podczas których odnalazła wewnętrzny spokój. Przepięknie opisuje relacje z bogiem, modlitwę pełną radości, wdzięczność za to co otrzymujemy każdego dnia. Chrześcijaństwo pozbawione piętna cierpiętnictwa, pełne miłości, pokory i radości. Cudne i zrozumiałe dla każdego. Choćby codzienne spisywanie  za co jesteśmy wdzięczni. Jak bardzo zmienia to nasze nastawienie do życia i otaczającego nas świata. zamiast codziennego narzekania, litanii pełnej  „chcę”, modlitwa pełna wdzięczności za to co dobre ale i to co jest nam potrzebne.

Z wieloma kwestiami naprawdę się zgadzam. jak nasze otoczenie, rodzina, dzieci, mąż mają być szczęśliwe, kiedy my same nie jesteśmy? Najpierw my potrzebujemy zadbać o same siebie, o swoją „duchową stronę”, fizyczną i zdrowotną. Wtedy będziemy gotowe dawać innym światło, miłość i radość.

Jest tu także wiele miejsca poświęconego na kwestie zdrowia, zdrowego odżywiania, gimnastyki czy ładnego wyglądu.  Każdy indywidualnie może odnaleźć te elementy, które są mu niezbędne. Zaciekawiła mnie też kwestia otaczania się ludźmi, którzy wnoszą do naszego życia dobro oraz tymi, którzy wprowadzają zamęt i negatywne odczucia. Naprawdę duża liczba jest ludzi, których możemy nazwać toksycznymi a oni także maja na nas wpływ.

Teraz niestety muszę przejść do tej części, która mnie rozczarowała. Nie brakuje tutaj bioenergoterapii, reiki i poszukiwania wewnętrznego głosu za pomocą medytacji czy jogi (chociaż do samej kwestii ćwiczeń nie mam nic do zarzucenia). Wyznawane przeze mnie zasady są przeciwne tego typu praktykom. Podobnie ustalanie dnia według godzin uznanych przez joginów za odpowiednie do danych czynności czy nawet dni według planet, którym są przypisane.

Ogólnie książka ma w sobie wiele ciepła, pięknych słów i wspaniale opisuje kobiece odczucia i wnętrze. Znalazłam tam wiele inspirujących i ciekawych rzeczy ale także mnóstwo badziewia, którego nie znoszę. Czasami jednak warto przejść przez błoto, żeby znaleźć dla siebie coś cennego. ja takie elementy znalazłam i podziwiam panią Agnieszkę, że taką książkę napisała. Zwłaszcza, ze jest to bardzo osobista sprawa. Nie ma czegoś bardziej intymnego niż opisywanie swojej duszy- wnętrza.

Czy warto przeczytać? Oczywiście, ze tak. Ponieważ każdy powinien wyrobić sobie własną opinie. Strata czasu to nie będzie, warto jednak uczulić się na kwestie , które opisywałam wyżej.

 

 

Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.