Na Skrzydłach Wiary- czyli biblioteczka mamuśki

W ten weekend skończyłam książkę „Na skrzydłach wiary” Eileen Lantry. Wcześniej słyszałam już tę historię podczas serii wykładów z ust samego jej bohatera, czyli Davida Gatesa. Dlatego tez nie była to dla mnie nowość ale źródło inspiracji i powroty do tych samych wrażeń, które miała prawie 10 lat temu.

O czy jest książka?

Książka dotyczy życia i działalności Gatesa i jego rodziny. Cóż takiego zrobili? Przeprowadzili się do dżungli, żeby działać jako misjonarze. Niezwykli, bowiem zamieszkali razem z Indianami w Ameryce Łacińskiej i do tego służyli pomocą medyczną. Przede wszystkim ich służba, zwłaszcza Davida, opierała się na transportowaniu chorych, docieraniu do potrzebujących za pomocą samolotu.

Ryzyko na granicy szaleństwa

Niezwykłe w tym wszystkim jest to, że nie mieli oni żadnych pieniędzy! To nie była wielka wyprawa bogaczy, czy organizacji międzynarodowej do środka dżungli ale zwykłych ludzi! Tak ryzykowna, że gdy to czytam po raz kolejny znów jestem w szoku. Nie jestem sobie po prostu w stanie wyobrazić, jak teraz pakuje moje dzieciaki, najpotrzebniejsze garnki, ciuchy i jadę tam mieszkać. Ostatnie pieniądze zamieniam na tamtą walutę, kupuję potrzebne leki, płace za pozwolenia i wprowadzam się do chaty. Węże, komary (spanie tylko pod moskitierą), malaria, jaguary, węże a do tego brak bieżącej wody, wychodek itp. Jestem cywilizacyjnie uzależniona chyba. Do tego najbliższe miasto z cywilizacją odległe kilkadziesiąt kilometrów! ja mam problem z wyjazdem na dwa tygodnie! Wydaję się zorganizowana ale jakim cudem przeżyć kilkanaście lat?

Pusty Portfel

Żadnych pieniedzy i oszczędności. Dzięki Bożemu prowadzeniu nie tylko przeżyli tam, ale prowadzili działalność medyczną, założyli szkoły, kupili kilka samoloty do pomocy medycznej,  założyli telewizję i emitowali programy telewizyjne. Uratowali wiele osób, dotarli do setek, dali szansę na wykształcenie i lepsze jutro tysiącom.

Pod górkę

To nie jest opowieść o szczęśliwej i idylistycznej rajskiej wiosce. Władze tak bardzo chciały przejąć samoloty, ze nawet sfabrykowały dowody przeciw Gatesowi i wsadziły go do  więzienia, jego żona i dzieci chorowali na malarię, bywali napadani ale i uratowania. jak Bóg troszczył się o nich i jak wyciągał ich z kolejnych tarapatów, trzeba przeczytać, bo nie da się tego wszystkiego streścić w jednym poście.

Po lekturze

kiedy czyta się takie książki człowiek rośnie jakoś od wewnątrz. To coś takiego, kiedy nie zwraca się uwagi na język, składnię czy wartość literacką. To tak jakby nakarmić się czymś zdrowym i pożytecznym. Człowiek nie tylko czuje się lepiej ale naprawdę ma ochotę zrobić coś dobrego dla innych!

 

 

Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

1 Comment

  1. Ciekawie się zapowiada , warto zajrzeć do trochę innej litaratury. Tym bardziej,że każdy z nas potrzebuje wparcia nie tylko od ludzi ale przede wszystkim wsparcia od Boga. Widzę ,że książka zachęca do naśladowania dobrych rzeczy, a tego nam potrzeba często w naszym szarym życiu.
    Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.