Microsoft Lumia 640 czyli krew, wściekłość i łzy! Opinia na pewno NIE profesjonalna

Mój kochany telefonik szlag trafił. Zaczynam od słów od których pewnie nie powinnam. Przyznam, miał wady:

  • wieszał się przy dłuższym użytkowaniu jakiejś aplikacji
  • Szybko rozładowywała się bateria
  • zawieszał się w dziwnych okolicznościach
  • trzeba było odinstalowywać aplikacje, bo było za mało miejsca a na kartę pamięci nie dało się ich przenieść
  • musiałam kasować zdjęcia co jakiś czas bo ich też na kartę SD nie dało się przenieść

Ale to był mój kochany telefonik. Byliśmy razem cały rok aż do dzisiaj, gdy zawiesił się w najmniej oczekiwanym momencie. Buczał i wibrował. w końcu udało mi się go wyłączyć. Chciałam wyjąć baterię, próbuję ściągnąć obudowę a tu kurcze blade ekran rozpryskuje mi się w dłoni. Dobrze, ze była nalepiona dodatkowa folia ochronna, mająca ochronić moje białe kochanie przed zarysowaniami, bo to wyrodne dziecko popękało na maksa. Do tego odłamki, opiłki wbiły się w dłoń! Kurde stoję w szoku, mały się drze a ja nie wierzę własnym oczom. Telefon rozwalony przy próbie zdjęcia obudowy. Żebym nim walnęła o asfalt, o ścianę, żeby mi do toalety wpadł czy do garnka! Kurde nie! Rozprysł się w rękach. Jasny gwint.

I teraz cierpię bez mobilnej książki kucharskiej, bez aparatu i kamery wszędzie i do wszystkiego. Bo odkąd powyciągałam pęsetą opiłki ekranu z lewej ręki, patrzę na niego z bólem- zdradziecki bubel!  A tak nam razem było dobrze. Na spacerkach z dziećmi, na obiadkach, urodzinkach, w kryzysowych sytuacjach w chwilach smutku i radości. Zawsze razem! A teraz! Leży popękany a ja nawet mu zdjęcia nie mogę zrobić.

Załamka!

Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.