Rodzice contra nauczyciel. cz. 1 czyli Wywiadówka lub zebranie to nic strasznego.

Już  jakiś czas temu zauważyłam, że wiele nieporozumień wynika z niezrozumienia obu stron: rodziców i nauczycieli, ponieważ każdy oczekuje czegoś innego i spodziewa się czegoś innego.  Często narzekamy, że nasz system edukacji jest do Bani, przestarzały, ale gdy tylko pojawia się coś nowego, świeżego, postępowego nagle grono „wspaniałych” rodziców, stwierdza, ze nauczyciel nie ma kwalifikacji, nie wie co robi bo nigdy ta dotąd nie było.

Postanowiłam zacząć serię różnych postów, które trochę naświetlą jak wyglądają takie relacje na podstawie moich doświadczeń z tej dziedziny. już 10 lat jestem nauczycielem, chociaż prawda jest taka, ze czuję jakby to było dopiero 10 lat. I uwierzcie mi proszę, spotkałam na swojej drodze wielu rodziców. Ale kiedy patrzę z perspektywy czasu, zupełnie inaczej widzę spotkania z rodzicami, niż moje koleżanki, inne mamy. Sama jestem mamą i chodzenie na konsultacje z panią z przedszkola nie są dla mnie traumą. Za to dla większości rodziców jednak jest. Dlaczego?

Wciąż są uczniami!

To śmieszne, ale tak właśnie jest! Rodzice wchodząc do sali na zebranie znowu czują się dziećmi. Nie lubią tego uczucia i nauczyciela starają się traktować z góry lub wrogo. Chcąc pokazać, że oni teraz będą decydować. Szczerze? To jest po prostu śmieszne. Ale tak niestety jest! Zamiast zachowywać się jak równi sobie dorośli, usiedli na zebraniu w ławkach automatycznie odwołując się podświadomie do własnych doświadczeń.

Trzeba wreszcie zrozumieć, że sprawa dotyczy ich dzieci! Poza tym nauczyciel to nie jest ich wróg! Tym bardziej nie jest to wróg ich dzieci.  Nauczyciel jest urzędnikiem państwowym. Obowiązkiem jego jest informować rodziców o postępach w nauce Naszych dzieci! Wyjaśniać działanie szkoły, omawiać podejmowane projekty, decyzje i działania- profilaktyczne, dydaktyczne, wychowawcze. To jego obowiązek a rodzice nie powinni tego olewać!

Zebranie jest po to, żeby informować i rozwiązywać ewentualne problemy. Nauczyciel powinien wspomagać pracę wychowawczą rodzica! Ale od wielu lat, nagle rodzice oczekują, że to szkoła za nich wszystko zrobi! Ale tak nie jest! Oświecę Was drodzy rodzice! Jesteście opiekunami prawnymi swoich dzieci, ja też, i kurcze musicie je wychowywać!

Wracając do kwestii zebrań. warto nimi się zainteresować. Nie tylko wtedy, kiedy dziecko coś przeskrobało. Warto przychodzić na zebrania, żeby chociaż w części zainteresować się życiem szkoły. W Stanach Zjednoczonych to rodzice organizują festyny, Boże Narodzenie i kiermasze przy współudziale nauczycieli. Podobnie jest w Niemczech. U nas zaczyna powstawać mniemanie: wymagam jak przy zlecaniu w firmie lub sklepie. A przecież szkoła to dzieci, rodzice i nauczyciele. Będzie taka, na jaką pozwolimy, żeby była.

Zebrania to spotkania, żeby wymieniać informacje, zadawać pytania i organizować życie dzieci. Kwestie dydaktyczne oczywiście pomijam. nauczyciel ma wyznaczone według podstawy programowej, jaki materiał zobowiązany jest zrealizować w danym roku. Ale przecież rodzice mogą sami proponować wycieczki, wyjścia czy imprezy, w których mogliby pomóc.

Obecność na zebraniach

Idź na zebranie! masz prace? Rozumiem, ja tez mam ale jakoś chodzę na zebrania. Zawsze można to jakoś zorganizować. Wizytę w urzędzie lub u lekarza jak wyznaczą to jesteś, drogi rodzicu, w stanie sobie zorganizować, zebranie dziecka tym bardziej. Zresztą, tym lepiej, ze zebrania i konsultacje są popołudniami. Masz małe dziecko w domu? Weź je ze sobą. Tak, na zebraniu są rodzice! Ich dzieci też były małe! Zrozumieją! Tym bardziej nauczyciel! ( jeśli ktoś tego nie zrozumie, to olej ich, jesteś tu dla swojego dziecka!)

Nie bój się pytać!

Ja pytam, o wszystko. Mogę przecież czegoś nie wiedzieć. Interesuje mnie po co i dlaczego się coś robi!Tym bardziej, że dotyczy to mojego dziecka!

Nie bądź wrogiem!Współpracuj!

Nie przyszedłeś na wojnę tylko do szkoły. Nauczyciel chce pomóc Twojemu dziecku i Tobie. Jeśli wydarzyło się coś złego trzeba to wyjaśnić, znaleźć rozwiązanie i razem podjąć decyzję co robić, żeby to zmienić. Jeśli dziecko fatalnie się zachowuje, trzeba wypracować system, razem z rodzicem nawet przygotować plan, który to zmieni. Potrzebna jest współpraca. Przykład. Pani na zebraniu mówi, że Jaś nie słucha poleceń i nie pracuje na lekcji. To musi się zmienić. ustalacie plan. Rodzic daje karę, nie wchodzisz na komputer aż do końca tygodnia. Nauczyciel codziennie pisze relacje rodzicowi, jak zmienia się zachowanie dziecka. Przykład bardzo uproszczony, ale z grubsza o to chodzi. Rodzic się nie dowie bez nauczyciela czy kara ma sens a nauczyciel nie wykona za rodzica kwestii wychowawczej w domu!

Nie przepraszaj tylko szukaj rozwiązań!

Nie przepraszaj za swoje dziecko! Ty, ani ja kiedy mój syn narozrabia, nie jesteśmy winni ! To nie my rozmawialiśmy na lekcji, wybiliśmy szybę czy ciągnęliśmy Zuzę za warkocze! Ale to my musimy wkroczyć, gdy nauczyciel daje nam sygnały. Rozmawiam z synem i wyciągam konsekwencje! Rozmawiam z nauczycielem i wyjaśniam całą sprawę! A najbardziej rozwalają mnie „obronne” teksty rodziców!

Nauczyciel: „Krzyś rozmawiał na lekcji!”

Rodzic: ” Ale to nie jego wina, Ania go zagaduje!”

Nauczyciel:”Proszę Pani, ale Krzyś siedzi sam w ławce!”

Obrona za wszelką cenę! Ludzie, rozwiążcie problem! Nauczyciel przyszedł tu szukać pomocy i rozwiązać problem! A  nie walczyć!

 

Zebrania bardzo dużo zależą od rodziców. Naprawdę wart więcej czasu poświecić na przybycie do szkoły, żeby porozmawiać o sprawach dzieci. Co można zrobić, żeby było lepiej, w jakim kierunku warto kierować dziecko itp.

Miałam kiedyś uczennicę ogień! Dosłownie, żywioł! Wszędzie jej pełno, mogła występować ciągle na środku, Śpiewać, grać, na lekcji mówiła nawet sama do siebie. Kiedy porozmawiałam z matką ta była zdziwiona. Okazało się, że w opinii z poradni ma napisane, żeby nie wychodziła na środek sali, jest zbyt nie śmiała. Opisano tam zupełnie inne dziecko, niż to, które widziałam każdego dnia. Dlatego też matka nie pozwoliła się jej zapisać na koło teatralne! Dopiero po wyjaśnieniu sprawy dziecku dano szansę rozwoju we właściwym kierunku. Ale bez porozumienia rodzic- nauczyciel niczego by nie było!

Zebranie to nie koniec świata! Poznaj nauczycieli swojego dziecka! Jeżeli boi się jakiegoś przedmiotu idź i porozmawiaj z nauczycielem, jeśli uwielbia inny też idź i o tym porozmawiaj.

Nie tylko dla słabszych!

Utarło się, ze na zebrania powinni chodzić tylko rodzice uczniów z problemami. Bzdura. Twoje dziecko uwielbia matmę i jest w tym dobre? Zapytaj nauczyciela jak można rozwinąć jego umiejętności! Może się okazać, że masz w domu geniusza. Gdyby nie pewna sprytna nauczycielka, Steve Jobs nie był by tym kim był, kto wie, może zostałby przestępcą.

Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

2 Comments

  1. Fabjnie ze są tacy nauczyciele którzy do sprawy podchodzą zdroworozsadkowo.w szkole moich dzieci jest raptem jeden taki nauczyciel a na resztę nie chce się patrzeć.pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.