Obywatelu Rodzicu! Antybiotyk Twój wróg!

Nie wiem skąd, ale w blogosferze i w ogóle w Internecie pojawiło się wiele tematów dotyczących wielkiego zła jakim są antybiotyki. Wkurza mnie to osobiście i dotyka do żywego, bowiem genialny wynalazek, jakim jest i będzie penicylina nagle stał się wrogiem numer jeden! A dlaczego? Co ma złego w sobie antybiotyk, który jest lekiem, stosowanym w przypadku ciężkich chorób, stał się tak napiętnowaną trucizną dla wszystkich eko i zdrowo żyjących?

Cofnijmy się w czasie! Czy wiecie, że można było umrzeć po wyrwaniu zęba szybciej niż od zarazy? Ludzie dożywali sędziwego wieku 40 lat! Umierali z powodu wielu różnych rzeczy- część ich po prostu wybijała się podczas wojen, miasta opanowywała dżuma itp. Ale nawet zwykłe dzisiaj zabiegi prowadziły to ciężkich zapaleń i śmierci. I może zdziwię niektórych ale nie chodziło wówczas o dostęp do współczesnych medykamentów ale do MYDŁA! Okazuję się bowiem, że najwięcej ofiar pociągnął za sobą brak zwyczajnej higieny, np mycia rąk! Już nie wspominając o czystej wodzie, myciu jedzenia itp.

Podstawowe środki zaradcze przeciw grypie i przeziębieniom to właśnie mycie rąk! Nie wiedzieliście? A jednak. Co ma do tego ten straszny antybiotyk? A sporo! Bowiem co innego choroba mogąca skończyć tragedią a co innego przeziębienie. To prawda, że większość chorób tragicznych w skutkach ( zdziwię niektórych ale ból gardła to nie choroba śmiertelna) można się ustrzec stosując zasady higieny, zdrowy styl życia. Podczas przeziębienia bezpiecznie i z doskonałym rezultatem można stosować jedynie naturalne leki. Jestem jak najbardziej za! Syrop z cebuli, bańki, inhalacje, olejki eteryczne, maści rozgrzewające, witaminy, herbatki. O najbardziej popularnych pisałam już jakiś czas temu. Każdy ma swoje ulubione zestawy „domowych sposobów na…”

Przychodzi jednak moment, kiedy pojawia się choroba powodująca zniszczenia w organizmie dziecka czy dorosłego, gdzie niezbędne jest zastosowanie antybiotyku! Jednak z tego co zauważyłam wśród rodziców, pojawiły się dwa obozy. jeden, całkowicie przeciwny antybiotykoterapii a drugi zwolennik podawania antybiotyku przy każdej okazji, byle szybko. Antybiotyk to nie witamina C, tylko silnie działający lek. Nic dziwnego, że jest na receptę! Co niektórzy latali by po niego non stop, gdyby nie był.  To prawda, że niszczy florę bakteryjną, osłabia organizm itp.  Ale czy wysoka gorączka nie wyniszcza organizmu? Czy rozszerzający się stan zapalny obejmujący kolejne narządy nie prowadzi do komplikacji a nawet śmierci?  Antybiotyk podaje się gdy jest potrzebny i trzeba go przyjąć! Rozumiem obawy rodziców, ale bez przesady. Nie czekajcie, aż dziecko straci przytomność bo boicie, się, że będzie musiało brać antybiotyk! Jeśli ne jest uczulone na niego, proces zdrowienia nastąpi szybko.

Oczywiście na przeziębienie nie rzucę się z antybiotykiem, ale nie róbmy z antybiotyków jakiegoś zła powszechnego. Rozumiem przypadek, że są lekarze, którzy dla świętego spokoju przepisują antybiotyk nawet na katar i ból łokcia- ale to inna kwestia, nie powinni być lekarzami.  Leczenie powinno być dopasowane do potrzeb i choroby. O ile to możliwe jestem jak najbardziej zwolenniczką medycyny naturalnej, ziołolecznictwa i hydroterapii.  O tym w kolejnym poście sposobów na przeziębienie a nie ZAPALENIE OSKRZELI CZY PŁUC!  Nie dajmy się zwariować. Nie czekajmy to stanu zapalnego przedsionka serca, zapalenia tchawicy czy braku przytomności, bo antybiotyk jet BE! Ludzie, ogarnijcie się! Wszystko ma swoje zastosowanie w jakimś celu, tylko z głową! Naprawdę!

Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.