Kochanie, ratujmy nasze dzieci!

SONY DSC

” Nie ma dzieci niejadków są tylko złe dania”. Słyszałam takie ostatnio określenie w porannej telewizji. „Nie ma dzieci niejadków, są tylko złe dania”.  Pewna pani psycholog udowadniała wraz z jakąś panią dietetyk, że właśnie tak wygląda rzeczywistość. Czy to prawda? Nie mam pojęcia. Wiem jednak, że jest spora grupa dzieci, która naprawdę nie lubi jeść! Nie dlatego, że danie nie jest smaczne czy nie lubią ziemniaczków. Zwyczajnie, nie lubią jeść. Pani psycholog twierdziła, że takich dzieci nie ma. Kurcze, spotykam różne mamy i jestem pewna, że takie dzieci istnieją, chociaż ja w domu ich nie mam. Zdarza się czasem synowi marudzić nawet przy ulubionym daniu (różne są powody od złego humoru przez zmęczenia, na chorobie skończywszy).

Co innego kwestia dania! Z ciekawości obejrzałam jeden odcinek, głupawego moim zdaniem programu, „Kochanie ratujmy nasze dzieci”, czy jak to się tam nazywa, kolejny reality show, Patrzę na nieudolnych rodziców, którzy ratują swoje dzieci wprowadzając nowy program żywieniowy! Ale to nie te dzieci potrzebują ratunku ale rodzice, kretyni, którzy doprowadzili do tej sytuacji! Półki w kuchni i lodówce zawalone tylko słodyczami i fastfoodami, żadnych owoców i nagle są w szoku, że dzieci nie chcą jeść owoców i warzyw? Najbardziej rozwalił mnie fragment, gdzie pozbywają się całego sztucznego jedzenia. Ujęcie kamery a dziewczynka z szafki bierze kolorowy napój gazowany. Matka się drze, że nie można. Albo wyrzucasz wszystko albo nie! Zadbanie o ruch dziecka to kazanie mu wyjść na dwór przed dom! Nawet ja bym nie wyszła! Bo po co? Rodzice każący swoje dzieci za błędy, które sami spowodowali, a które dzieci mają same naprawić praktycznie bez ich pomocy! Ten ratunek to karanie dziecka. Tytuł miał być „Ratujmy nasze dzieci”- gdzie ten ratunek?  Rozumiem ideę programu, ale to co przedstawiają to kompletna porażka.

Początkowo myślałam, że to jest jakiś wyjątek, kilka rzeczywiście zakręconych przypadków, ale okazuje się, że dotyczy to połowy dzieciaków! Brak ruchu, złe odżywianie i pozostawienie samym sobie!  Nie jestem przeciwniczką całkowitej eliminacji słodkości i jakiś przysmaków. Ale żeby to było podstawą diety? Oto co dzieje się w naszym kraju 500 plus i będzie tego jeszcze więcej! Bo przecież drożdżówki wróciły do szkół! I kolejny przykład poronionego pomysłu! Usunięcie niezdrowej żywności przeistoczyło się w skrajność niewyobrażalną. Bez przesady, już lepsza jedna drożdżówka niż cała masa batoników i chipsów. Tak przy okazji, szkoda, że nie pomyślano, że można te niezdrowe zamienić na chipsy owocowe itp. Ale jakie ma to znaczenie? Rządzący idą pod publikę z każdą kwestią! Do szkół wróciło śmieciowe jedzenie a w telewizji publicznej,  tworzą program „Ratujmy nasze dzieci”! Pokażmy, że ratujemy, skoro niszczymy na co dzień.

Szczęście zostaje jeszcze kilka procent dzieci bez nadwagi. Jest nadzieja na normalność.

Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.