W facetowym świecie mego skrzata- Czyli auta

Cóż, co ja tu mogę napisać? Przeszliśmy w wiek dwu i pół latka, który musi mieć wszystko w auta- oszaleć można. Może misie? Nie. Może kotek? Miau miau Nie! Może ufoludki? Nie! Ma być auto, auto i auto, może być ewentualnie samolot. Nie wspomnę, ze bajkę samoloty oglądaliśmy chyba z milion razy- zwłaszcza, że jesteśmy chorzy i czasem w tym łóżku trzeba leżeć bez gadania- bo rzecz jasna kaszel nasz wspólny.

Przejdźmy jednak do samochodów, tu nie wystarczy żeby były o nich książki, pościele, ubrania i zabawki. One muszą mieć swoje miejsce w małym świecie mojego skrzata. Sam je układa, ustawia i dopasowuje. I to takie miejsce święte i nienaruszalne- chyba, że ich pan i władca zmieni zdanie i rozrzuci je po całym pokoju, ba mieszkaniu ( nawet w kuchni, i łazience pod prysznicem, w mamy torebce, w aucie taty). Ale aut nie można ruszyć nawet po zmroku,kiedy mały władca automobilów idzie spać. Bowiem nawet najmniejszą próba pozbierania tej misternie ułożonej sterty, najmniejszy dźwięk ruszonego samochodziku ( pech , że mają już wbudowane alarmy!!!!) budzi ich pana, który zrywa się z łóżeczka krzycząc „Auta NIE!”. I tak sobie trwają na środku pokoju. Faza idealnie ułożonych aut wraca od czasu do czasu, wiec cieszymy się, ze nagle zaistniały puzzle- rzecz jasna w samoloty i samochody, ale zawsze to puzzle. Ale o tym już innym razem.
Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

7 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.