Czarodziejski wpływ mamy

Od jakiegoś czasu nasz aniołek zmienił się w czarta z piekła rodem. Ciągłe nie, płacz po wyjściu niani itd. Fochy, złości, wrzaski, krzyki, kopanie, turlanie- mogłabym wymieniać w nieskończoność. O co chodzi? Trafiłam na L4 i wszystko stało się jasne. Mały zmienił się w aniołka, rogi się schowały, ogon odpadł, zniknęły kopytka. Potrzebował mamusi non stop- a ta niestety musiała iść do pracy. Podczas chorobowego byliśmy cały czas razem. Pierwszy dzień jeszcze tam jakieś foszki a potem? Sklejka, przyklejka. Z mamusią wszędzie. Nie mam problemu „wielkiej rozpaczy rozstania”, gdy mama wychodzi a mały zanosi się płączem. Przychodzi ciocia niania i świetnie się bawi. Potem tylko odreagowuje.Przez ten tydzień zachowanie jego się zmieniło! Anchelo Gabrielo wrócił. Ale chyba nie na stałe, bo dzisiaj znowu jestem w pracy. Całe szczęście już niedługo urlop i będę mogła być z nim 24 godziny na dobę! Tato też będzie, więc mały oszaleje z radości:)
Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

5 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.