Chlebek- uczymy się jeść!

Jak wcześniej wspominałam jedzenie większych „obiektów” jest wydarzeniem ogromnym i mało estetycznym. Eh. Wcierka, tak właśnie wygląda posiłek, wcierka we wszystko. Najbardziej powala mnie kompletnie etap- rozmiękczam w buzi, wypluwam i sprawdzam konsystencję a następnie wkładam część z powrotem do buzi! Już po prostu pozostaje mi tylko się śmiać. Eh, urozmaicanie posiłków kosztuje :

  1. Trochę nerwów ( rodziców nie dziecko)
  2. DUUUUżo sprzątania!!!
  3. Duuużo prania!
Ale tak ogólnie to przecież każdy z nas musiał się jakoś nauczyć jeść! W porozumieniu z lekarzem musieliśmy ograniczyć kaszkę i pierś ( ku mojemu jakże ogromnemu zdziwieniu!) a wprowadzić chlebek- czyli kanapeczki, twarożek itd. Warzywa, owocki i jogurt już dawno wprowadzałam, ale teraz wprowadzamy mniej przetworzone ( zmiksowane) jedzenie. 
Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

9 Comments

  1. Jak dasz łyżkę i zupkę to dopiero będzie jazda 😉 folia malarska to rewelacyjny pomysł jeśli macie wykładziny, bo możesz być pewna w stu procentach że każdego dnia będziesz miała je upaćkane na maksa w miejscu spożywania posiłków 😉 Ale co tam, najważniejsze że się dziecię uczy samodzielnego jedzenia i czerpie z tego przyjemność wszystkimi zmysłami 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.