Mały smok i dużo zabawy

Zabawka, która jest wielkości mojego siedzącego dziecka! Ten miły gadżet otrzymaliśmy od znajomych, po ich synku, który już dawno nie bawi się taki smokami. Natomiast masz szkrab uwielbia maskotkę. Została już nieco sponiewierana, pogryziona, ośliniona, zdeptana, skopana i wygnieciona, ale przecież właśnie do tego jest!

Nie reklamuję tu żadnej firmy, nawet nie wiem jakiej firmy jest ta zabawka. Pokazuję tylko generalnie jakie ma zalety ten typ zabawki! Naprawdę podejrzewam, ze ma więcej funkcji, których jeszcze nie zauważam!
Smok posiada wiele ciekawych elementów. Kieszonkę z wyciąganym, uroczym kwiatkiem (oślinionym i wyssanym), zakrywane lustereczko, które także nosi ślady ząbków naszego małego drapieżnika. Mały dokonuje kolejnych odkryć.
 Końcówka ogona jest grzechotką, skrzydła szeleszczą jak folia lub gazeta, łapki piszczą a motylka można odczepić, przymocowany  jest na rzep:) Chyba ten motylek jest najdokładniej przebadanym  elementem całego smoka! Dodatkowo mój szkrab kładzie się na nim, tarmosi a nawet do niego gada ” baba mmmmhh” w jakimś tam smoczym języku. Cieszymy się bardzo, ze jest to cicha zabawka- NIE GADA< NIE GRA I NIE ŚPIEWA! Trochę ciszy dla naszych (rodzicielskich) biednych głów.Nie mam nic przeciwko interaktywnym zabawkom, mamy ich kilka, ale trochę ciszy nie zaszkodzi. Zresztą, mały może się więcej rozgadywać. Ma teraz dziesięć miesięcy i smok bardzo mu przypadł do gustu!

W podsumowaniu:

  • Jak widać zabawka ma miękki materiał- krótki, nie futrzany, dzięki czemu nasz szkrab nie nałyka się futerka. 
  • Rozwija zmysł słuchu ( szeleszczenie, piszczenie, grzechotanie)
  • Rozwija zmysł dotyku ( różne faktury, wyciąganie kwiatków itd)
  • Rozwija manualnie i ruchowo- można się nią bawić, wymaga to przekładania z rączki do rączki, chwytania, ściskania, przełażenia przez zabawkę
Czy w Waszych domach też zamieszkały podobne smoki, misie i inne stwory? jak na nie reagują Wasze dzieci?
Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

8 Comments

  1. Pewnie, że jest "babaluga" (tabaluga) 😀
    Takie zabawki lubię – my miałyśmy muchę/owada – miał jeszcze uchwyty gryzakowe. Błogosławiłam każdą minutę tej świętej ciszy w czasie zabawy… Cóż jak Oli upodobała sobie rozdartego szczeniaczka i pająk z piosenki będzie mi się do 80-tki tłukł po głowie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.