Gorączka powyżej 39,4 i ząbki!

I oto na weekend nasz mały szkrab dostał wysokiej gorączki. Wróciłam po pracy. Mały bawił się z niania na dywanie. Jak zwykle przywitał się radośnie a tu zonk- miałam wrażenie, że mnie parzy. Wcześniej narzekał na ząbki, dziąsełka opuchnięte, ale w końcu 8 ząbek się przebił. Nawet nie zdążyłam zdjąć butów. Szybko mierzenie temperatury a tu 39,4. Szok! Nalewanie letniej wody do wanny i chłodzenie malucha. Następnie środek przeciwgorączkowy, ale słabo temperatura schodzi. W końcu trafiliśmy na pomoc doraźną na naszym osiedlu. Pediatra stwierdził, że po bokach wychodzą mu kolejne dwa ząbki, nawet trzy na raz. Podawać środki przeciwgorączkowe, nawadniać i dawać papkę.
Teraz gorączka już spadła, za sobą mamy dwie nieprzespane nocki. A teraz małe podsumowanie leczenia i prawdziwe wrażenia!

1. Letnia kąpiel- mały był zachwycony! Kąpiel to jego żywioł. Za to ciągłe ubieranie i przebieranie średnio było przyjemne. W sumie zaliczył trzy kąpiele. Działają na krótko! 
2. Okłady na główkę- jasne, ale tylko wtedy gdy nosiłam go na rekach, jakieś dwie godziny! Spróbujcie sami- 11 kg nosić przez dwie godziny? Mokrą chustkę zaraz sam sobie ściągał!
3. Podawanie herbatek i napojów- normalnie mały dostał wodowstręt. Widocznie smoczek butelki i niekap

ka go urażał. W końcu łyżeczka po łyżeczce wlewałam w niego herbatkę! Masakra!

4. Smarowanie dziąsełek maścią- no jasne że smarowaliśmy ile się dało. Tak, maścią z lidokainą, maścią ziołową. Eh. Gryzaki z lodówki wcale się nie sprawdziły a ja i maż mamy do krwi pogryzione ręce. Nie tak łatwo posmarować dzikiemu dzikusowi dziąsła gdy kły już ma:)
5. Nie dawać cyca!- Nie karmić piersią. No tak, ale jak już nakarmiłam to nic nie zrobię. Trudno. Mały zwymiotował pokarm w nocy, O czwartej rano zmienialiśmy pościel w naszym łóżku a mały śmiał się w głos! Tak! Ta mała, biedna istotka o zapuchniętych dziąsłach i gorączce serdecznie się ubawiła przebieraniem i kąpielą w środku nocy. Wcale nie chciał wracać do łózka i spać. Doskonale się bawił. My trochę mniej!
6. Lek co trzy godziny- dostaje dwa na zmianę, tak jak kazał lekarz. Eh. Małemu nawet smakuje!
7. Ostatnia faza: jak odróżnić, ze mały cierpi i potrzebuje ratunku od tego, że nas kantuje?Płacze i się zanosi, bierzemy na ręce a ten, nakarmiony, przebrany, naszpikowany lekiem i maścią szkrab śmieje się w głos i swym paluszkiem wskazującym pokazuje gdzie chce iść- np. do dużego pokoju, gdzie bawi się autkiem. Hmmm


Tak sobie myślę, że jego ząbki wykańczają, taka gorączka. Ale nas też! Teraz szkrab odsypia, szykuje się na nockę- bo gorączka i ból opanowane. Teraz mam wrażenie, że szykuje jakiś przekręt. A może wiecie, jak długo trwa wyżynanie się dwukorzeniowych?
Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

1 Comment

  1. O rety…szalone dwie nocki! Tragedia z tymi zębami, aż się boję co u nas będzie! My dzisiaj odkryliśmy pierwszego zęba więc jestem trochę w temacie, ale jakoś, odpukać, na razie jest ok. Ja słyszałam radę: to trzeba przeczekać…wkurzające, ale jak wszystko co się dało zrobić, zrobione, to już naprawdę nic innego nie pozostaje jak czekać ;/ Mam nadzieję, że szybko wyjdą! Trzymajcie się dzielnie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.