Moja mała czarna rozpacz- czyli powrót do pracy

Jak w większości polskich rodzin nie mogę sobie pozwolić na zostanie w domu ze szkrabem i już za kilka dni będę musiała wrócić do pracy. Nie jest to dla mnie wizja pełna optymizmu. Czasem patrząc na starsze koleżanki zazdroszczę im podejścia:”eh, w pracy mogę odpocząć”. Ja najchętniej spakowałabym mojego żuczka do torby i zabrała go do pracy. Podczas kiedy pierwsze tygodnie po narodzinach synka ciągnęły się w nieskończoność to te aktualne jakby przyspieszyły.  Jakby ktoś nagle zmienił czas. 

Nasza kruszyna- 9 kg ciałka do całowania i przytulania- rośnie jak na drożdżach i ma już całe 7 miesięcy! Aż nie mogę w to uwierzyć! Kiedy on tak urósł. Codziennie na niego patrzę i tego nie widzę, poznaję tylko po przyciasnych ubrankach i bólu w kręgosłupie przy noszeniu naszego małego odkrywcy.

Ciekawe czy inne mamy też tak przeżywają. Może przy kolejnym dziecku jest łatwiej? Nie wiem, nie chcę zostawiać maluszka ale wiem, że muszę. W końcu trzeba płacić rachunki itd. Kiedy teraz śpi w łóżeczku rozczulam się nad sobą. Za chwilę już nie będę miała na to czasu. Przebudzi się małe „chcę, już już już!!!!!” Trochę martwi mnie fakt, że babcie są tak daleko- niestety, nie możemy na nie liczyć (250 km to troszkę dużo). Chociaż chętnie by pomogły. Mam nadzieję, ze nasz plan logistyczny się powiedzie. MUSI!

Może lepiej się nie martwić. Zobaczymy jak to będzie.Na razie mamy dla siebie jeszcze dwa tygodnie w naszym małym, własnym świecie. Tatuś dzielnie mnie zastępował nie raz! Ale mam takie wewnętrzne odczucie, że to mnie ta kilkugodzinna rozłąka bardziej boli niż tego skrzata!
Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

14 Comments

  1. A jaki macie plan logistyczny? 🙂
    Ja się nie dziwię Tobie bo wiem że też miałabym ogromny problem z tym aby córkę zostawić w domu i iść do pracy. Na szczęście [póki co] nie muszę i mam nadzieję że nie będę musiała aż Bąbel do przedszkola pójdzie. U nas tak samo babcie się zająć nie mogą, co prawda mieszkają blisko ale pracują, a obca niania i żłobek dla mnie nie wchodzą w grę więc się problem ewentualnego powrotu do pracy w sumie sam rozwiązał 😉

  2. Powodzenia!!! Powiem Ci, ze z drugim jest jeszcze gorzej się rozstać, a wyzwanie logistyczne też ogromne. Jestem na wychowawczym, jeszcze trzy miesiące, a już mam ścisk w żołądku jak pomyślę o powrocie do pracy 🙁

  3. Trafiłam tu dzisiaj i taki post mi sie akurat trafił! ja tez niedawno wracałąm do pracy i myslalam ze bedzie duzo gorzej. minelo już od wrzesnia troche czasu i bardzo mi brakuje czasu spedzanego z Zosią, ale takze realizuje się w pracy zaodowej. Z zosią zostaje niania w domu i jest okej:) logistycznie bałam sie ze nie ogarne – pracy, domu i jeszcze dziecka! ale jakos sie udaje! zakupy przez interenet, dzien konczy sie ok 01 w nocy ale jest wszystko jak najlepiej! trzymaj sie cieplo i zycze powodzenia w pierwszych, trudnych dniach!
    zapraszam do nas na http://www.mysophie.pl

  4. Powrót do pracy to bardzo trudny moment i na pewno będziesz mieć chwile kryzysu. Ale pamiętaj, że od Twojego wyjścia do pracy gorszy jest powrót do domu ze smutkiem, żalem i frustracją. Mam nadzieję, że uda Ci się wyczarować jakieś dobre rozwiązanie i może sytuacja się zmieni. Sama się aktualnie o to modlę 🙂 Powodzenia!

  5. Moje kochane mamuśki, Ja wracałam do pracy gdy moje maleństwo miało 4 miesiące (zaraz po macierzyńskim)całe szczęście,że na 4 godziny. Do 5 miesiąca niunia była z tatusiem a później czekał na nią żłobek. Strasznie cierpiałam, targałam się z myślami czy postąpiłam dobrze, płakałam po nocach. Karmienie piersią miałam zaplanowane tak, żeby córcia nie cierpiała,w żłobku butla, a w razie czego mogłam się wyrwać z pracy na dokarmienie, miałam 5 min do żłobka z pracy. Faktycznie w pracy odpoczywałam i nabierałam siły do wychowywania dziecka, byłam spokojna bez nerwów podchodziłam do jej buntów, ale i bardzo tęskniłam. W domu każdą minutę spędzałam na zabawach i innych przyjemnościach z dzieckiem (trochę rozpieściliśmy naszego szkraba)później przedszkole teraz zerówka. Moje dziecko ma już 6 lat i jest wspaniałą córeczką. A ja jestem z siebie dumna, że udało mi się to wszystko pogodzić i nic mi nie umknęło pierwsze słowa, pierwsze kroki sprezentowała mi w domu. I każda mama da sobie z tym radę nie robiąc krzywdy dziecku. Pozdrawiam

  6. Jak dobrze czytać o mamie, która już to przeszła i wszystko dobrze się skończyło. Napawa mnie to nadzieją, że będzie dobrze, że trzeba przez to przejść i że inne mamy tak samo przez to przechodzą.

  7. Czytałam Twojego posta i czułam się tak, jakbym go sama pisała… co prawda ja mam jeszcze trochę czasu (do pracy wracam we wrześniu) ale na samą myśl o tym, robi mi się smutno. Nie wyobrażam sobie 8 godzin bez mojej Zosi…Ale pocieszam się tym, że ona się za mną też zatęskni (mam taką nadzieję!) i po powrocie do pracy będzie mi się rzucać na szyję z radości 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.