Szósty zmysł złośliwości przemyślanej

Jak to jest, że najbardziej, kiedy mamy coś od dawna zaplanowanego, kiedy wiemy, że będą goście, kiedy potrzebujemy się poważnie wyspać, odpocząć, bo czeka nas coś bardzo ważnego nagle Maluszek zmienia się w Małego Utrudniacza. Ten dotychczasowy aniołek nagle postanawia, ze dziś będzie miał skok rozwojowy, że dziś w nocy nie może spać bo wyrzyna mu się następny ząbek, dziś nie będzie się bawił, bo koniecznie ( natychmiast!) chce do mamy! Jak on to robi, wyczuwa najmniej odpowiedni moment i atakuje!

I tak własnie z oczekiwaniem na weekend, na rodzinny obiad wiąże się historia naszego czwartego już ząbka.Całonocne wstawanie- co 1,5 godziny średnia:) Maluszek dał nam takiego czadu, że kiedy zwlekliśmy się rano w sobotę z łóżka on rozwalony- bo jak mamy nazwać to małe stworzenie, które na łożu małżeńskim potrafi zająć 1,5 miejsca a dal rodziców zostają już marne skrawki i to przy spaniu na boku!- między mamą i tatusiem zasnął w najlepsze. I nic go już nie budziło- w końcu ząbek się przebił, rozpękła się lewa jedynka i kolejna biała żyletka ujawniła swe istnienie w jamochłonie! I tak spał sobie słodko, a my chodziliśmy, trzaskaliśmy, włączyliśmy tv, suszyłam włosy suszarką a ten mały? Spał z uśmiechem na małej słodkiej buźce, na którą z lekkim wnerwieniem patrzyły nasze zasiniałe z niewyspania oczy!

Po śniadaniu, kiedy mały dostał jeść, rozbudził się już całkiem, i gadał do nas, śmiał się ukazując nowy nabytek- białą, niemal niewidoczną żyletkę w dziąśle- to my, jakoś znowu ulegliśmy temu czarowi niebieskich oczu i już zapomnieliśmy, magicznym sposobem, dlaczego właściwie jesteśmy tacy niewyspani:) Rzucił na nas jakieś swoje zaklęcie zauraczające i cóż  czekamy do następnego ważnego wydarzenia, które już dzisiaj wiem, mogę to z góry założyć, i tak mu wybaczymy!
Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

1 Comment

  1. doskonale Cię rozumiem, ja czasem mam wrażenie, że oni jakby wiedzą, że coś się "święci". Ilekrość wychodzę gdziekolwiek, gdzie nie mogę wziąć Kacpra ze sobą, on jakby to wyczuwa i od kilku godzin zaczyna się meeega marudzenie.Nawet nie zdajemy sobie sprawy ile oni rozumieją:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.