Małe buciki- czyli oswajanie z cywilizacją cz. 1

Takie małe, maleńkie, pierwsze butki, które nie mają nic wspólnego jeszcze!!!! z chodzeniem. Czy są rzeczywiście potrzebne? Znajoma stwierdziła, że zakłada ciepłe podwójne skarpety. U maluszków widziałam także zupełnie „profesjonalne” butki ze sztywną podeszwą i sznurówkami. A podejrzewam, że pierwszy krok jeszcze daleko przed nimi. 
Ja zaczynam spokojnie, powolutku. Nasz świat i cywilizacyjne obowiązki są dla maluszka zupełną nowością- często zupełnie przeciwne do tego, czego sam by chciał a nawet oczekiwał. Sama się zastanawiam, czy cywilizacyjne wynalazki są czymś naturalnym i niezbędnym czy może są one wytworem naszej tradycji i przyzwyczajenia. Tak po prostu było i tak musi być. Normalny człowiek nosi buty i już. Jest całe mnóstwo logicznych powodów świadczących za tym, że buty niezbędne są! Ale ludzie żyli też bez butów i nigdy nie cierpieli na płaskostopie, haluksy i inne schorzenia. Przecież każdy ortopeda stwierdzi, że maluszkowi do nauki chodzenia potrzebne są wyłącznie jego stópki. Ale ciepełko jest niezbędne a oswajanie przydatne.

Nasze pierwsze butki przywędrowały jako prezent od mojej siostry z Londynu- takie mięciutkie słodziaki niby buciki, które tylko dla ochrony ciepła stópek służą. Primark baby- około 3 funty! Gdzie u nas licząc jeden do jednego dostanę buty za 3 złote? Nawet za 10 zł? Miękkie i gąbczaste- tak naprawdę te mięciutkie na rzepy wynalazki oswajają maluszka z tym, że coś na tych nóżkach ma. Kiedy wybieramy się do kościółka lub z wizytą, zakładamy małemu dzikusowi- wszak jeszcze daleko mu do cywilizowanego świata, który buty nosi- te małe cudeńka. Na początku przeżył szok i prostował nóżki, do których mu rodzice coś przyczepili. Normalnie jak mogli! Potem nimi kopał i machał, żeby to dziwactwo zrzucić, robił to z pełną powagą i zacięciem tak wielkim, że huk uderzania małych nóżek o nosidełko przypominał przebiegające stado słoni. Kiedy się zmęczył, uważnie się w nie wpatrywał, wciąż analizując ich przydatność  Niemal po jakimś tygodniu przemyślenia się skończyły. Nasz szkrab odkrył, że rączkami tę część garderoby można ściągnąć i do buzi wsadzić, w celu dokładnej analizy ślinotwórczej. Do tego, że służą do zakrywania nóżek, żeby ciepło było, to jeszcze dojdziemy. Oswajanie z cywilizacją to jednak czasochłonne zajęcie.
Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

4 Comments

  1. My z bucikami nie oswajaliśmy tak wcześnie 😉 Pierwszą zimę Bąbel przejeździł w gondoli w kombinezonie jednoczęściowym, wiosnę też w gondoli więc zawsze na nóżkach był kocyk, latem jak zaczęła czworakować to na bosaka, na spacerach też na bosaka ewentualnie w skarpetkach, więc dopiero teraz przed pierwszymi urodzinami kupiliśmy buciki 🙂 Z początku było zdziwienie co to ma na nóżkach, raz nawet był protest że nie chce ich zakładać, ale szybko się przyzwyczaiła że jak wychodzimy na spacer to tylko w bucikach 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.