Już koniec pierwszego semestru

Aż trudno mi uwierzyć, że za nami już kilka ładnych miesięcy pływania. Maluszek oswoił się z wodą a myślę, że i my nabraliśmy wprawy. To wcale nie takie proste, przynajmniej dla mnie jako mamy.  Fizycznie po porodzie ciężko mi było wykonywać podnoszenia Małego czy jakieś inne tam ćwiczenia. Ale w sumie dobrze mi to zrobiło. Bardziej się stresowałam zanurzaniem maluszka niż on sam. 


Te nurki, to już kolejne- rzecz jasna – nie początkowe. Instruktorka dokładnie nas sprawdza, kontroluje i czuwa, aby wszystko przebiegało według jej wskazówek. Jak dotąd przeszliśmy w wodzie wszystkie humory naszego szkraba. Od najbardziej zaspanych- „Woda mnie lula do snu”- do tych najbardziej aktywnych- nawet na chwilę nie przestawał chlapać rączkami. Zdarzało mu się rozpłakać pod koniec- „Już chcę jeść! Czemu mama nie może dać mi cyca w basenie pełnym wody?” No właśnie, czemu? Ale mieliśmy także ostatnio płacz w stylu: „Ja chcę jeszcze chlapać w wodzie!” Po wyjściu z wody, przy ubieraniu, na całym korytarzu niósł się krzyk naszego terrorysty!


Mama i tata zmieniają się co tydzień, trudno okiełznać takiego małego szkraba pływaka. Zresztą weekend weekendowi nie równy i czasem każde z nas ma gorszą niedzielę. Czasem się śmiejemy, że jak już mamy oboje- tzn nie chce nam się nawet wstać z łóżka to i tak musimy się zmobilizować bo Mały od rana bryka w łóżeczku:)

Myślę, ze takie zajęcia to fajna sprawa, chociaż przyznam, że przydałaby się jakaś wolna niedziela:) Czekamy do Świąt. Jutro już kolejny basen!
Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

3 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.