Jak zapobiegać pieluszkowemu zapaleniu skóry u niemowląt?

Pieluszkowe zapalenie skóry ma kilka źródeł. Jak się okazuje w obu przypadkach dotyczy to skrajności- zbyt ostrej pielęgnacji i zbyt słabej pielęgnacji. O co w tym wszystkim chodzi?

Moja położna dobrze to określiła: ” Gdyby wam kazano siedzieć całą dobę w foliowej torebce na tyłku, pewnie też byście mieli odparzenia. I jak świat światem, pod wpływem kontaktu skóry niemowlęcia z moczem i kałem powstają mniejsze lub większe podrażnienia. Zaniedbane lub zbagatelizowane mogą prowadzić do pieluszkowego zapalenia skóry- czyli zaostrzenia się stanu podrażnienia skóry.

Przede wszystkim właściwa pielęgnacja!


Wydaje się to takie proste, ale jak widać nie dla każdego. Maluszka przewijamy jak najczęściej a nie czekamy na to pół dnia. Nie przesadzajmy też w drugą stronę, bez paniki. Dokładnie oczyśćmy specjalnymi chusteczkami- najlepiej sensitive – najpierw strefę związaną z moczem, a dopiero nową chusteczką strefę „kupy”, czyli pupcię maluszka. Pamiętajmy o osuszeniu skóry ręcznikiem papierowym lub suchą chusteczką a dopiero wtedy posmarujmy (za każdym razem!!!! przy zmianie pieluszki) strefę około pieluszkową, wszędzie tam gdzie skóra dziecka styka się z pieluszką. Na rynku jest cała masa kremowi pudrów przeciw odparzeniom. Ja stosuję dwa na zmianę, jeden z dużą zawartością cynku- osuszający a drugi głęboko nawilżający. Zauważyłam bowiem, że za długie stosowanie jednego kosmetyku przez miesiąc się nie sprawdza i skóra jest za sucha lub ma podrażnienia. A tak tydzień lub kilka dni jednego na zmianę z drugim ( Np. Sudocrem z Pharmaceris itp). Dodatkowo, po całej nocy ( maluszek budzi się tylko na karmienie i nie chce, żeby mu nocną pieluszkę zmieniać!!!) rano pupcia jest myta pod bieżącą wodą z dodatkiem żelu dla niemowląt. Następnie osuszam ręcznikiem i golaska na ceratce, przykrytego kocykiem zostawiam na wietrzenie:) Świeże powietrze ma dopływ do skóry szkraba i działa najlepiej. Kiedy było gorąco latem, rozkładałam mu gruby koc, ceratkę na podłodze i baraszkował sobie z dwie godziny. Teraz tak do godzinki góra. Jeśli nawet się wysiusia to przemyję wodą a nic nie przemoknie bo trafi na ręcznik i ceratkę.Takie nasze poranne wietrzenie wprowadziłam już regularnie, kiedy zauważyłam pierwsze zaczerwienienie pośladków. Zeszło w ciągu jednego dnia. Lepiej zapobiegać niż leczyć!!!! Mały to uwielbia i rano nie może się doczekać porannego wietrzenia:)

Po wszystkim smaruję kremem, zakładam pieluszkę jak zawsze:) I tak każdego dnia. Wietrzyć można o każdej porze, po południu, jak komu czasowo pasuje. Mi na razie tak odpowiada najbardziej. Wieczorem kąpiemy naszego szkraba i znowu jest chwila na wietrzenie pupy:)
Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

2 Comments

  1. Spokojnie, za chwilę to już nie będzie takie proste hehe 😉 my już nie smarujemy za każdym razem pupci jak jest tylko siusiu bo się po prostu nie da przy uciekinierze. biegniesz na kolanach za bąblem próbując zapiąć mu jedną ręką pieluchę, drugą przytrzymujesz ją na zadku i prosisz bąbla aby kolejny raz nie nasikał ci na ręce 😉 wietrzenie też się bardzo komplikuje. widok malucha który właśnie się zsiusiał na panele i przymierza się do spróbowania jak to smakuje sprawia, że następnym razem zastanawiasz się dwa razy czy aby na pewno trzeba wietrzyć 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.