Nocne walki- o dobrych matkach słów kilka

Dziecko dziecku nierówne. Z zazdroscią spoglądam na matki, które mówią, że ich trzymiesięczne pociechy przesypiają całą noc. Mój mały żarłoczek może i śpi, ale w nocy musi koniecznie przekasić coś- a dokładniej skorzystać z mojego cyca:) Dlatego też, gdy całe osiedle smacznie śpi, za oknem ciemno, a o pierwszej rano, potem po trzeciej, a potem po piątej, z łóżeczka dobiega czasem wściekłe a czasem żałosne „AAAAAAAAAA!”, zwlekam się lub wyślizguję na podłogę z ciepłej pościeli i ruszam na ratunek. Bo otóż , zaatakował moje ukochane dzieciątko potwór straszny- czyli większy lub mniejszy głód! A to rzecz straszna. Ruszamy w bój. Gdy wróg zostaje pokonany a maluszek- czasem tak czasem nie- głośnym beknięciem potwierdzi zakończenie działań wojennych, rozstajemy się na jakieś kilka godzin. On wtapia się w kolorowy świat snu i łóżeczka a ja wślizguję pod wystygłą już kołdrę.
Ostatnio usłyszałam komentarz na temat mojego narzekania na niewyspanie: ” Ale to tak trzeba, dobra matka kocha swoje dziecko i wstaje do niego w nocy! a nie narzeka!” Matko jedyna! Przecież wstaje! Czy ja mówię, że nie trzeba?- chociaż pewnie znajdą się jacyś specjaliści behawioryści, którzy stwierdzą, że nie trzeba. A co ma wspólnego to, że jestem tak potwornie niewyspana, że już nie mogę posiłkować się zapałkami (wszystkie pod ciężarem opadających powiek się połamały), z dobrą matką?! Dobra matka to musi cierpieć w cichości. Rodzić podobno też powinna bez krzyku- ja tam się darłam jak cholera- w cichości to można rodzić na znieczuleniu ( moja głupota naturalnego porodu bez znieczulenia więcej się nie powtórzy)! Dlaczego wciąż milczymy i udajemy, że wszystko jest piękne i różowe? Wszystko ma swoje plusy i minusy, skończyła się era: matka Polka cierpiętnica milcząca. Kocham maleństwo, jestem dobrą matką a do tego cholernie niewyspaną:)
Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

1 Comment

  1. Ah jak sobie przypomnę pierwsze pół roku z moim urwisem, to aż mnie w krzyżu łamie i te wieczne pretensje, że brałam synka do łóżka."Bo dobra matka karmi dziecko na siedząco", u mnie wyglądało to na pół łamiaco, głowa przyczepiona do ramienia, w ciszy żeby tak czasami króla węża nie obudzić, gehhennnaaaaa. Ale wierz mi czym dalej tym lepiej, uszy do góry, bynajmniej masz na co ponarzekać. A cudowne mamuśki z cudownymi dziećmi i tak kiedyś dostaną w kość ;]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.