Baby wózkowe- najgorszy gatunek matki

Dziwne, ale jak się okazuje, matka, która w domu sprząta, gotuje, prasuje, opiekuje się dzieckiem i KARMI piersią, wstaje dzielnie w nocy do dziecka to kobieta jak najbardziej— zacofana! I tak istniejemy sobie w społeczeństwie między Matka Polką, która tylko dziecko wychowuje i domem się zajmuje- to cel jej życia i jego uwieńczenie- a matką, której dzieckiem ktoś się opiekuje, która nie da sobie zniszczyć piersi, która wózkiem jeździ, ale do centrum handlowego i wysypia się- bo butlę dziecko musi dostać, żeby spało. Kiedy raczyłam wśród grona młodych mam, obcych zupełnie, coś tam dodać, że jestem niewyspana- jakiż szok przeżyły moje rozmówczynie- „to TY w nocy wstajesz? Przecież on ma 4 miesiące.” Otworzyłam szeroko usta ze zdziwienia i tyle. Z drugiej strony- babcine pokolenie- zszokowane moim jakże nowoczesnym postępowaniem!  Przecież słoiczki to sama chemia, dziecku daje się tylko gotowane warzywa! I cóż, z tego jakże widocznego rozdwojenia skorzystał profesor Z. Mikołejko.

Ich winy są najzupełniej oczywiste. Te nigdy niedomknięte furtki. Dzieciaki puszczone samopas, gdziekolwiek, a najlepiej na mój trawnik. To ich durne puszenie się świeżym macierzyństwem, które uczyniło z nich – przynajmniej we własnym mniemaniu – królowe balu. Patrzę więc, jak to idą i gdaczą, jak stroją fochy, uważając się za Bóg wie co. Jak pytlują nieprzytomnie, gdy tymczasem ich potomstwo obrzuca się piachem albo wyrywa sobie nawzajem włosy. Dzieci najwyraźniej potrzebne im do tego, aby coś znaczyć. Być Kimś. Domagać się urojonych praw i zawieszenia społecznych reguł. Nie chodzi o młode matki. Te są najzupełniej w porządku. Chodzi o wózkowe – wojowniczy, dziki i ekspansywny segment polskiego macierzyństwa. Macierzyństwa w natarciu, zawsze stadnego i rozwielmożnionego nad miarę. Pieszczącego w sobie poczucie wybraństwa i bezczelnie niegodzącego się na żadne ograniczenia.


Gdy domagają się dla siebie szczególnej tolerancji – a domagają się jej zawsze! – to wypychają na pierwszy plan dzieci. Że to dla tych bachorków. A któż odmówi dziecku? Okaże się tak nieczuły i paskudny? Ale dzieci to zwykle alibi. Pretekst, by nic nie robić. Aby nie pracować i nie rozwijać się (czy widzieliście kiedyś wózkową czytającą książkę?). Nawet ich rozmowy są o niczym. Magma słów bez znaczenia. Słowotoki – i tyle”.

Kim jest matka? Słowo Matka stało się Passe! Dziś jest nowoczesna mama! A jeśli jestem pośrodku, jeśli korzystam z tego i tego? Jeśli uważam, że jestem Matką, że karmię dziecko i nie szaleję na punkcie ekologicznych pieluszek to oznacza, że jestem debilką? Czy jeżeli codziennie pcham mój wózek dookoła parku i nie siedzę na ławce z grubą książką ( Umberto Eco i Wojciechowska wciąż czekają na dokończenie), to nie jestem oczytaną matką? Ciekawe czy sam kiedykolwiek chodził z wózkiem, kiedy dzieciątko śpi jedynie podczas jazdy? Pewnie wymiękłby przy pierwszej prostej i lulał maluszka siedząc wykończony na ławeczce. Pan profesor uważał, że Matki są zacofane i głupie. Czy rzeczywiście, trzeba być maksymalnie nowoczesną Mamą, żeby udowadniać takim profesorom, że Matka Polka nie jest debilką? A może nie warto? Bo macierzyństwa taki ktoś nigdy nie zrozumie. Dzisiaj pan profesor bardzo się tłumaczy- już nie jest taki zdeterminowany w określaniu dzikości wózkowych.
Lubię założyć obcasy, umalować się, ładnie ubrać i proszę Państwa! wstaję do maluszka każdej nocy, czasem nawet kilka razy. Mamy prawo decydować jakimi Matkami mamy być. Jak widać Polki wpadają w zupełne skrajności- a przecież najważniejsze, żeby być szczęśliwą i spełnioną w byciu Matką. I chyba to nam daje współczesność- możliwość wyboru, i nie ważne jakie mamy wykształcenie i co robimy w życiu. Bycie Matką już jest osiągnięciem, którego nie da się wycenić!!!!! 
Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

1 Comment

  1. Takie "szufladkowanie" jest delikatnie mówiąc idiotyczne. Przecież kobieta zanim została matką, czymś się zajmowała – zdobyła jakieś wykształcenie, miała pracę, czytała książki… A to, że po porodzie ma mniej czasu dla siebie (a co za tym idzie – nie ma go zbyt wiele na np czytanie książek wieczorami)to jest chyba jak najbardziej naturalne!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.