Mustela Vitamin barier cream – moja opinia kremu przeciw odparzeniom dla niemowląt

Co powiem na temat kosmetyku? Mustela witaminowy krem przeciw odparzeniom dla dzieci to całkiem udany zakup. Ten francuski produkt trafił w moje ręce dzięki próbce z apteki. Próbka starczyła mi spokojnie na 8 przewinięć, krem bowiem jest wydajny. Ale po kolei.

Co twierdzi producent i co takiego nam obiecuje?

  • Kremik jest przeznaczony dla dzieci i niemowląt od pierwszych dni życia
  • skutecznie chroni przed odparzeniami spowodowanymi moczem i kałem
  • tlenek cynku działa oczyszczająco i osuszająco na skórę oraz ogranicza rozwój bakterii
  • witaminy likwidują podrażnienia, łagodzą je i likwidują zaczerwienia skóry
  • Masło Shea długotrwale nawilża skórę, sprawia że pozostaje miękka i dobrze zabezpieczona
  • produkt jest hypoalergiczny
  • nie zawiera parabenów, ftalanów ani fenoksyetanolu

Moja opinia:

  • Jak już wspomniałam, kremik najpierw wypróbowałam w małej ilości- apteki posiadają całą masę próbek. poza tym nie można sobie pozwolić na eksperymenty ze skóra niemowlęcia. Lepiej najpierw wypróbować kosmetyk w niewielkiej ilości na skórze dzieciątka przed zastosowaniem. ja tak właśnie zrobiłam.Nie zauważyłam, żadnych zaczerwienień ani krostek wiec reakcji uczuleniowej nie było.
  • Kremik rzeczywiście jest wydajny, wystarcza mała kropeczka a starcza na całą pupcie i przód dzieciątka. Do tego kremik łatwo się rozprowadza, nie jest zbyt gęsty ani też zbyt rzadki, a to dość istotne
  • Co do tego szybkiego wchłaniania to mam pewne zastrzeżenia, nie jest to jakiś ekspres i część normalnie wciera się w pieluszkę, jak przy każdym zastosowanym kremie. jednak muszę przyznać, że dużo maści zostaje na skórze dziecka nawet, gdy przyjdą siuśki a nie ma kupki! Pupcia dalej jest lekko biała od kremiku.
  • Kremik ma specyficzny zapach, za którym osobiście nie przepadam. Może to jakieś zioło, nie mam pojęcia. Ale co tam zapach, jeżeli działanie jest takie jak powinno być.
  • DZIAŁANIE: krem łagodzi podrażnienia już w ciągu kilku godzin- dla mnie rewelacja. Dodatkowo naprawdę na długo zabezpiecza skórę i do niej przywiera, a nie całkowicie wyciera się w pieluszkę. Nawilża skórę i sprawia, że pozostaje ona miękka! Witaminy B5 i F dbają o skórę a cynk zabezpiecza pupcie naszego dzieciątka ( 10 %).
  • Jak na razie jest to najlepszy kremik jaki miałam a zdążyłam wypróbować już kilka. Tak to jest z maluszkami, ze kremiki do pupci szybko się zużywają. Ten jest wydajny wiec cena mnie nie przeraziła. 25 zł zapłaciłam za 100 ml, czyli 110 gram. Nie opłaca się kupować 50 ml, które kosztuje 17 zł. Zresztą, najpierw i tak trzeba sięgnąć po darmową próbkę dla bezpieczeństwa maluszka. 
Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.