A co, Panią, to do cholery obchodzi?

Strasznie się denerwuję, kiedy widzę i słyszę, jak ludzie komentują młode matki. Kiedy nie miałam swojego dziecka, też mnie to ruszało, ale teraz jakoś bardziej jestem wrażliwa na tym punkcie. Nie dotyczy to mnie, ale mam wrażenie, ze nawet jak nie jest to do mnie, to dotyka gdzieś strunę przewrażliwienia matczynego. 
 Nie wiem, czy to kwestia dzielących nas pokoleń czy wychowania. Z pewnością brak w tym wszystkim życzliwości. Szajka emerytek potrafi zepsuć dzień.
Oto pierwsza sytuacja- tradycja już w polskich sklepach a tu scena obrazowa z pobliskiego spożywczego markeciku. Mały dzieciak wrzeszczy, bo matka nie chce mu kupić batona ( albo chipsy z kartami lub co tam teraz dają, nie mam pojęcia, bo mój maluszek zacznie zbierać jakieś cudeńka za kilka lat!!!!). Kobieta stoi twardo, jak na mądrą matkę przystało. Stwierdza, że nie ma pieniędzy i koniec. Mały się uspokaja i wychodzą. A w kolejce szum naszych emerytek osiedlowych: ” Jaka to podła matka? Dziecku Batonika żałuje a torebkę jej pani widziała? A jak ubrana?” Gdyby mu kupiła to komentarz pewnie by brzmiał: ” Co za matka ? Rozpuszcza bachora a potem się dziwić, że taki bandytyzm!” Normalnie mnie wnętrzności moje matczyne  w środku (bo przecież nie na zewnątrz, gdy stoję w kolejce) skręcają. Druga sytuacja przerosła moje najśmielsze przypuszczenia! Spaceruję sobie z wózkiem, maluszek chil out komplety i momentami aż ostentacyjnie podkreślany westchnieniami i uśmiechem, a tu mija mnie para. Zwykła, matka rozmawiająca przez komórkę i jej synek, może miał 7 lat i pędził na rowerku. To już mały zawodnik, rzecz jasna zabezpieczony od stóp do głów: ochraniacze na kolana, łokcie i kask- bajecznie kolorowy! Jak to z dziećmi na dwóch kółkach bywa każdego Bożego dnia, wywrócił się… I ludzie uwierzcie mi, skutek, jaki każdy, najprostszy i najnormalniejszy człowiek przewidzi. Mały zaczął beczeć. Matka, jak to każda matka, podbiega, podnosi, całuje. Ale na nieszczęście trafiła na ciemną stronę naszego osiedla. Nagle obok niej wyrosły „cudowne emerytki”.” Co TY robisz temu dziecku?” ” Za grosz wychowania, dzieckiem się zajmij!” „Co za matka, nie umie dzieckiem się zając tylko przez telefon by gadała!” ” A malować się to ma czas!” I proszę znalazła się odpowiedź godna tego steku, jakże cennych uwag: ” A co to ,Panią, do cholery obchodzi?”. Nareszcie, zatkało kakao! Bo prawda jest taka, ze co ja to do cholery obchodzi? Bo nie pomoże a komentować już nie potrzeba.

Nie wszystkie emerytki na naszym osiedlu to takie ciemna strona mocy. Moja sąsiadka, i parę przemiłych starszych pań to cudowne i sympatyczne babki. Ale równowaga musi być. Dlatego u nas szajka emerytek grasuje po osiedlu i dręczy matki swoimi komentarzami- zwłaszcza, jeżeli chodzi o wychowanie dzieci. Moze taka odpowiedź nie jest zbyt grzeczna, ale najważniejsze- skuteczna.
Mama wielu pasji, zawsze zajęta jakimiś nowymi pomysłami i projektami. Uwielbiam odkrywanie świata z moimi dziećmi, naukę poprzez zabawę, kreatywne niespodzianki i wspólne gotowanie. Blog to miejsce, w którym dzielę się własnymi doświadczeniami i wiedzą! Zapraszam!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.